Łukoil chce stworzyć w Polsce sieć 200 stacji

Marcin Goralewski
opublikowano: 2002-01-31 00:00

Do końca przyszłego roku Łukoil chce zbudować sieć co najmniej 200 stacji benzynowych. Deklaruje, że część obiektów mógłby przejąć od PKN Orlen. Na ukończeniu są prace nad ofertą inwestycji w polskie zakłady chemiczne. Wkrótce powinno się też wyjaśnić, czy Łukoil będzie bezpośrednio dostarczał ropę do naszych rafinerii.

Łukoil, rosyjski potentat naftowy, chce do końca przyszłego roku zbudować sieć stacji benzynowych liczącą co najmniej 200 obiektów.

— Analizujemy sprawę zakupu działających stacji paliw. Sprzedającymi mogą być zarówno firmy zagraniczne, jak i polscy właściciele niedużych prywatnych sieci. Nie wyłączamy możliwości fragmentarycznego nabycia stacji proponowanych do sprzedaży przez PKN Orlen — mówi Nikołaj Wałow, dyrektor generalny Łukoilu Polska.

W związku z modernizacją sieci sprzedaży detalicznej PKN Orlen może wyłączyć z sieci własnych stacji około 100 obiektów. Sieć Orlenu liczy nieco ponad 2 tys. stacji, z czego prawie 1,4 tys. to obiekty własne, a 600 to stacje patronackie.

— Nie prowadzimy na razie rozmów z Łukoilem na temat sprzedaży stacji. Obiekty sprzedajemy podczas przetargów i dotyczy to pojedyńczych obiektów — mówi Beata Karpińska z biura prasowego Orlenu.

W kręgu zainteresowań Łukoilu leżą też stacje należące dziś do Rafinerii Gdańskiej. Na razie Rosjanie nie prowadzą jednak rozmów w tej sprawie z RG.

— Poczekamy na ostateczną decyzję, czy Rotch Energy będzie strategicznym inwestorem gdańskiej rafinerii — twierdzi szef Łukoilu Polska.

Do Rafinerii Gdańskiej należy ponad 320 stacji, z czego tylko 20 to obiekty własne. Rotch Energy deklarował, że w ciągu kilku lat sieć detaliczna RG rozwinie się do około 1000 stacji.

Sam Łukoil ma około 3 tys. stacji benzynowych, z czego 1,3 tys. w Rosji, około 400 w Europie i ponad 1,2 tys. w USA.

Rosjanie chcą wykorzystać poprawiające się stosunki gospodarcze nie tylko do rozbudowy sieci stacji benzynowych. Duży nacisk koncern kładzie na branżę chemiczną.

— Łukoil jest zainteresowany inwestycjami przedsiębiorstwa ciężkiej chemii, które wykorzystują gaz i ropę jako surowiec wyjściowy — zapowiada Nikołaj Wałow.

Wybór konkretnych obiektów to kwestia najbliższej przyszłości. Koncern chce zająć się produkcją m.in. metanolu, do którego wykorzystuje się gaz ziemny. Plany Łukoilu mogą zakończyć się pełnym powodzeniem. Mimo trwającej 10 lat prywatyzacji, nie udało się bowiem sprzedać żadnego zakładu z sektora. Fiaskiem zakończyła się nawet prywatyzacja jednej z najlepszych firm z branży — ZA Puławy. Ponadto, według Wiesława Kaczmarka, ministra skarbu, nowym pomysłem na rozwiązanie problemów sektora jest konsolidacja produktowa. Jeśli taki program zostanie przyjęty, znacznie ułatwi realizację zamierzeń Rosjan.

— Nie chodzi budowę, lecz modernizację i przebudowę już istniejących zakładów chemicznych. Nie mogę na razie rozmawiać o szczegółach — dodaje Nikołaj Wałow.

Według wcześniejszych zapowiedzi, Łukoil nie jest zainteresowany przejęciem polskich rafinerii. Ostatnio taką deklarację złożył Yukos.

Jeszcze w tym roku Łukoil chce zakończyć współpracę z pośrednikami, którzy dostarczają ropę polskim rafineriom.

— Łukoil zamierza w 2002 r. rozpocząć bezpośrednie dostawy do polskich rafinerii. Rola pośredników się już skończyła — zapowiada dyrektor Łukoil Polska.

Zdaniem Rosjan, zależy to od stopnia gotowości strony polskiej do rozmów na ten temat. Wcześniej Ralif Safin, wiceprezes Łukoilu, sugerował, że w Polsce istnieje bardzo mocne lobby, któremu zależy, aby w lukratywnym interesie uczestniczyli pośrednicy.

Największym dostawcą ropy do Orlenu jest prywatna spółka J&S Service and Investment.

— Do końca roku obowiązuje nas umowa z J&S. W związku z tym rowaźymy czy kontynuować współpracę z J&S czy też poszukać innego partnera. Na razie Łukoil składa też wyłącznie deklaracje. Oferty składane w przeszłości nie były dla nas satysfakcjonujące— wyjaśnia Beata Karpińska.

Innego zdania jest Łukoil.

— Nasze oferty będą znacznie korzystniejsze dla polskich rafinerii niż oferty jakichkolwiek pośredników — zapewnia Nikołaj Wałow.