W I kwartale 2015 r. banki udzieliły prawie 9 mld zł kredytów hipotecznych — wynika z danych redNet Property Group. Według analityków tej firmy i doradców finansowych Notus, zainteresowanie nabywców apartamentów najwyższej klasy tego rodzaju finansowaniem jest jednak marginalne.

Premium z oszczędności
W I kwartale 2015 r. udział kredytów hipotecznych na ponad 1 mln zł stanowił niespełna 0,5 proc. całości udzielonego finansowania. — Wartość polskiego rynku nieruchomości luksusowych rośnie. Wzrost popytu na apartamenty najlepsze w swojej klasie jest związany ze zwiększającymi się możliwościami finansowymi nabywców, którzy większość tego rodzaju inwestycji realizują z funduszy własnych — zauważa Tomasz Kołodziejczyk, pełnomocnik zarządu redNet Property Group. Opinię o umiarkowanej popularności kredytów hipotecznych wśród najzamożniejszych klientów podziela Jolanta Półtoranos z biura sprzedaży ekskluzywnej inwestycji Park Avenue Apartments w Krakowie, gdzie ceny za 1 mkw. zaczynają się od 15 tys. zł.
— Wsparcie kredytem hipotecznym przy zakupie nieruchomości to rozwiązanie, które na wielu rynkach poza Polską cieszy się również zainteresowaniem inwestorów z kapitałem pozwalającym na transakcje z użyciem jedynie funduszy własnych. Kapitał nie jest wtedy blokowany i może być wykorzystywany do pokrycia krótkoterminowych inwestycji. Sytuacja w Polsce jest na razie inna. Wszyscy klienci, którzy dotychczas kupili apartamenty w Park Avenue Apartments, finansowali je z oszczędności. Oczywiście mamy przygotowaną ofertę kredytowania, ale jeszcze nikt nawet o nią nie pytał. Można przypuszczać, że większość naszych klientów dysponuje kapitałem znacząco przewyższającym wartość apartamentu, co determinuje ich wybór finansowania — wyjaśnia Jolanta Półtoranos.
Drugi biegun
Wyniki innych analiz pokazują, że na rynku mieszkań popularnych jest inaczej. Według badania przeprowadzonego w kwietniu 2015 r. przez TNS Polska na zlecenie Otodom.pl aż 84 proc. kupujących nowe mieszkanie albo dom korzysta z kredytu hipotecznego. Co więcej, takie finansowanie dla wielu kredytobiorców nie jest narzędziem wspierającym realizację planów, lecz utrapieniem i powodem do zmartwień. Jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej (BIK), na koniec kwietnia 2015 r. zaległości w spłacie kredytów (opóźnienie powyżej 90 dni) miało około 1,48 mln osób, a więc prawie 10 proc. wszystkich kredytobiorców w Polsce.
— Wielu, myśląc o kredycie, nie bierze pod uwagę zmieniającej się rzeczywistości i trudnej do przewidzenia przyszłości. Bank ma obowiązek szczegółowego badania zdolności kredytowej, jednak to nie zwalnia ubiegających się o kredyt z odpowiedzialnego zaciągania zobowiązań i uwzględniania okoliczności, które mogą doprowadzić do utraty zdolności finansowej, np. choroby czy utraty pracy — tłumaczy Małgorzata Bielińska, dyrektor ds. edukacji BIK. Jeśli kredytobiorca nie będzie w stanie zapłacić kolejnej raty kredytu, bank przystąpi do standardowej procedury. Rozpocznie od powiadomień telefonicznych, pisemnych monitów i wezwań do zapłaty.
— Jeśli tego typu działania nie przynoszą efektu, wyegzekwowaniem należności zajmuje się określona komórka windykacyjna. Nie dość, że kredytobiorca nie jest w stanie spłacić raty kredytu, to dodatkowo wszystkie działania banku zmierzające do odzyskania należności również związane są z opłatami i będą powiększały kwotę, jaką będzie musiał zwrócić — ostrzega Małgorzata Bielińska.
Jej zdaniem, nie należy liczyć, że jakakolwiek złotówka zostanie zapomniana albo darowana. Instytucje finansowe dysponują narzędziami pozwalającymi egzekwować realizację warunków podpisanej umowy.
— Jeśli więc kredytobiorca przewiduje, że pojawią się trudności z regulowaniem rat lub nagłe nieprzewidziane okoliczności sprawią, że nie będzie w stanie w terminie wpłacić należnej kwoty, powinien jak najszybciej poinformować o tym bank. Nie należy chować głowy w piasek i zakładać, że problem sam się rozwiąże — radzi Małgorzata Bielińska.
Jakie rozwiązanie uda się wypracować razem z bankiem, zależy od problemu kredytobiorcy. Jeśli jest on chwilowy (brak pieniędzy albo konieczne wydatki na nieprzewidziane cele), ale wie, że sytuacja wróci do normy za kilka tygodni lub miesięcy, rozwiązaniem mogą być wakacje kredytowe. Dzięki takiej opcji może zaprzestać spłat rat kredytowych na okres ustalony z bankiem. Jeśli problem finansowy wydaje się przewlekły, można przedłużyć okres kredytowania, co spowoduje zmniejszenie wysokości miesięcznej raty. Ułatwi to regulowanie należności, jednak spowoduje, że koszt kredytu wzrośnie.
— Dla tych, których miesięczny budżet domowy obciążają raty kilku kredytów, rozwiązaniem może być kredyt konsolidacyjny. Celem takiego działania jest połączenie wszystkich zobowiązań w jeden kredyt, w przypadku którego miesięczna rata jest często niższa niż suma rat pojedynczych kredytów. Zdarza się, że problemem, który uniemożliwia spłatę miesięcznej raty na czas, jest po prostu brak zgrania daty płatności raty z datą wpływu wynagrodzenia od pracodawcy. Można wówczas zwrócić się do banku o zmianę harmonogramu płatności — podpowiada ekspertka BIK.