Po tym jak w lutym Luma Investment ogłosiła wielki plan inwestycyjny w start-upy i pokazała pierwszą spółkę w portfelu, o rozwoju funduszu Luma Ventures (LV) było cicho. Teraz okazuje się, że inwestycyjne ramię hutniczo-przemysłowej grupy, zarządzanej przez Jakuba Karnowskiego, a finansowanej przez Radosława Miśkiewicza, intensywnie pracowało nad transakcjami w priorytetowych segmentach data science oraz kryptowalutach. Według informacji „PB”, LV podpisała w ostatnich dniach już cztery umowy inwestycyjne na około 20 mln zł. Jedną z nich jest wrocławskie Datarino, do którego trafi 6 mln zł w zamian za 40 proc. akcji spółki.

— Datarino daje nowe narzędzia oparte na danych dla tradycyjnych sklepów i biznesów usługowych. Unikatowe w tej spółce jest to, że dostarcza tych informacji nie na podstawie zachowań online, lecz realnych zachowań konsumentów — podkreśla Piotr Ciżkowicz, partner w LV.
Profil z komórki
Jak Datarino szatkuje polskich konsumentów, podając ich na tacy tradycyjnym sprzedawcom? Korzystając z rozwoju technologii Wi-Fi. Okazuje się bowiem, że nasze telefony zostawiają po sobie ślad już wówczas, gdy jedynie przeczesują okolice w poszukiwaniu sieci bezprzewodowych. Często dzieje się to nawet wtedy, gdy smartfon trzymamy w kieszeni. Ponadto, instalując aplikacje, nieraz zgadzamy się na przesyłanie danych m.in. o komunikacji Wi-Fi z komórki. Datarino skupuje więc te dane i pozyskuje część przez własne aplikacje. To miliony rekordów tygodniowo, tworzących platformę Cluify (w formule oprogramowanie jako usługa). — Unikatowość naszego rozwiązania polega na tym, że jesteśmy w stanie po sygnale Wi-Fi zidentyfikować dokładnie, w którym sklepie w centrum handlowym znajduje się użytkownik telefonu. Na podstawie tego, w jakich miejscach bywa, tworzymy jego profil pod kątem kampanii reklamowych ze strony tradycyjnego handlu, ale też e-commerce — mówi Edward Mężyk, prezes Datarino, znany wcześniej m.in. z roli zarządzającego bazami danych Naszej-Klasy w czasach jej świetności. Do tego Cluify umożliwia dotarcie z reklamą online do osób odwiedzających dowolnie wybrane miejsce offline i weryfikację, czy osoba ta rzeczywiście odwiedziła sklep i dokonała zakupu.
Beaconom wbrew
Z usług Datarino korzysta już kilka dużych sieci handlowych, płacących 200-400 zł miesięcznie za monitoring każdego ze sklepu. W tym roku spółka celuje w nawet 3 mln zł przychodu i budowę kolejnych rynków oraz produktów. — Idziemy w stronę Bał-kanów, tam jest mniejsza konkurencja i większy głód na tego typu rozwiązania — przyznaje Edward Mężyk i podaje twarde dane zmieniające w oczach tradycyjnego handlu Cluify w coś więcej niż ciekawostkę. Wskaźniki konwersji reklamowej są dla kampanii wspieranych danymi z wrocławskiego start-upu dwukrotnie wyższe niż średnia dla kampanii opartych tylko na online. Teraz Datarino, początkowo marzące o rozwoju opartym na beaconach (te wolno się adaptują), buduje własne urządzenia, pozwalające na geolokalizację z dokładnością do kilku metrów. We współpracy z dużą siecią handlową wdraża bowiem nadajniki Wi-Fi o bardzo niewielkim polu rozsyłania sygnału. To dzięki nim sprzedawca będzie wiedział, że spędziliśmy 5 minut przy półce z kawiorem, ale przez kasę wyszliśmy jedynie z puszką sardynek.