Mimo spadku zysku netto analitycy twierdzą, że PKN Orlen może być zadowolony z trzeciego kwartału 2014 r. EBITDA wzrosła o 29,6 proc. r/r, EBIT o 66,5 proc, a EBITDA LIFO — aż o 176,7 proc. — LIFO to ważny wskaźnik. Nie uwzględnia księgowego przeszacowania zapasów, a inwestor patrzy w spółce na przepływy gotówkowe, a nie księgowe — tłumaczy Tomasz Kasowicz, analityk DM Banku Zachodniego WBK. Orlen poprawił przepływy finansowe, bo zwiększył marże.

— Spadek cen ropy powoduje, że klienci płacą generalnie mniej za paliwo. Są więc w stanie zaakceptować, że cena paliwa spada wolniej niż ropy — tłumaczy Kamil Kliszcz, wicedyrektor departamentu analiz DM mBanku. Tak było nie tylko w przypadku benzyny, ale też asfaltu oraz oleju opałowego. Na dieslu marże nie poprawiły się. Orlen zyskał za to na zużyciu własnym na cele energetyczne.
Zagraniczna poprawa
Większą poprawę wyników niż Orlen jako całość odnotowały jego czeska i litewska odnoga. EBITDA LIFO pierwszej wzrosła w trzecim kwartale o 880 proc. r/r. W Możejkach zarówno na poziomie EBITDA LIFO jak i netto, straty zamieniły się w zyski — odpowiednio 58 mln i 22 mln USD. Ze względu na wysokie koszty transportu ropy dla litewskiej spółki wysokość marż ma największe znaczenie. Czeskie wyniki są konsekwencją marż i ilościowego wzrostu sprzedaży po przejęciu od Shella 16 proc. Ceskiej Rafinerskiej.
— Ceska Rafinerska działała w specyficzny sposób. Każdy z właścicieli dostarczał do niej ropę na własną rękę i miał prawo do proporcjonalnych udziałowo mocy produkcyjnych. W momencie przejęcia udziałów od Shella moce produkcyjne Orlenu wzrosły. Stąd wzrost sprzedaży — wyjaśnia Tomasz Kasowicz.
Sprzeczne opinie
Spadek cen ropy w ostatnich tygodniach, którego pochodną jest wzrost marż Orlenu, to konsekwencja rewolucji łupkowej w Stanach Zjednoczonych. Długoterminowo bije ona w wyniki Orlenu. Przez lata amerykańskie i europejskie rafinerie uzupełniały się. Europejskie benzyny płynęły za ocean, a diesel w przeciwną stronę. Rewolucja łupkowa dostarczyła amerykańskim rafineriom tanią ropę, która zaczęła stymulować rozwój produkcji benzyn. Import zaczął maleć, co długoterminowo doprowadziło do nadprodukcji w Europie. Nadmiar mocy produkcyjnych w Europie nadal występuje. Analitycy mają sprzeczne opinie, jak w tej sytuacji będą kształtować się wyniki płockiej spółki w dłuższym terminie.
— Otoczenie nie zachęca do zamykania kolejnych rafinerii. Nawet Możejki sobie radzą. Nie sądzę jednak, by nadmiar mocy rafineryjnych spowodował zmniejszenie marż rosnących w wyniku spadku cen ropy. Mamy już cztery miesiące spadających cen ropy i rosnących marż i niczego takiego nie zobaczyliśmy — mówi Kamil Kliszcz.
— Perspektywy na czwarty kwartał są bardzo dobre. W listopadzie i grudniu marże będą się pogarszać ze względu na sezonowość, jednak rok do roku powinny pozostać na znacząco wyższym poziomie. Niskie ceny ropy mogą się utrzymać w najbliższych miesiącach, a Orlen powinien na tym korzystać — wtóruje mu Beata Szparaga, z DI Investors.
Nie wszyscy są jednak tak optymistyczni.
— Trzeci kwartał 2014 r. był wyjątkowy. Mieliśmy znaczące spadki cen ropy, do których nie dostosował się jeszcze rynek produktów końcowych. Czwarty kwartał na pewno będzie lepszy licząc rok do roku, ale gorszy od trzeciego. W 2015 r. rynek dostosuje się już do niższych cen ropy, a w Europie wciąż mamy nadpodaż mocy rafineryjnych — komentuje Tomasz Kasowicz.