Łupkowa szansa

WOJCIECH NARUĆ
opublikowano: 16-02-2012, 00:00

ENERGETYKA

WOJCIECH NARUĆ

wiceprezes ds. finansowych Zakładów Chemicznych Police

Ograniczenie dostaw gazu ziemnego na przełomie stycznia i lutego bezpośrednio uderzyło w największe polskie zakłady chemiczne. Taka sytuacja nie wystąpiłaby, gdyby znacząca część dostaw dla przemysłu pochodziła nie z importu, lecz z krajowych złóż gazu łupkowego. Wtedy możliwe byłoby uniezależnienie się od importu, spadek cen gazu dla przemysłu i gospodarstw domowych (dla nich o 25 proc.), a nawet odwrócenie kierunku w handlu tym surowcem. Rozwinęłaby się energetyka oparta na tańszym gazie, zwiększyłoby się nasze bezpieczeństwo energetyczne.

Mamy zatem do wyboru drogę Stanów Zjednoczonych lub ścieżkę wybraną przez Francję i Bułgarię. We Francji rząd ustąpił przed atakiem ekologów, zakazując wydobywania gazu z łupków metodą szczelinowania hydraulicznego, co oznacza de facto zakaz wydobywania w ogóle. W Bułgarii większe znaczenie miały raczej długie ręce Gazpromu, ale skutek jest ten sam. Polski zaś zwyczajnie nie stać na rezygnację z nadarzającej się łupkowej szansy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WOJCIECH NARUĆ

Polecane