Łupkowe prawo rodzi się w bólach

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-06-03 00:00

Choć prace nad przepisami przyśpieszyły, droga przed nimi wyboista. Będzie jeszcze walka o państwowego operatora.

Choć zeszłotygodniowa międzyresortowa konferencja uzgodnieniowa w sprawie łupkowych przepisów okazała się produktywna i dodała gazu pracom legislacyjnym, droga do wejścia nowego prawa w życie jest jeszcze kręta i wyboista.

— Przypuszczam, że na etapie parlamentarnym dyskusje nad zmianami w Prawie geologicznym i górniczym (to te zmiany mają regulować poszukiwania i eksploatację gazu z łupków — red.) nadal będą burzliwe — spodziewa się Piotr Woźniak, wiceminister środowiska i główny geolog kraju, odpowiedzialny za prace nad nowym prawem.

NOKE się ostał

Piotr Woźniak nie kryje, że najbardziej dyskusyjną sprawą była i jest rola NOKE, czyli Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych. Intencją resortu środowiska jest przypisanie mu roli pasywnego państwowego inwestora, uczestniczącego we wszystkich przedsięwzięciach koncesyjnych. Miałby ponosić do 5 proc. kosztów prac geologicznych, przy nieograniczonym z góry udziale w zyskach (to właśnie oferowanym udziałem w zyskach inwestorzy będą między sobą konkurować w postępowaniach przetargowych). Przedsiębiorcy krytykują NOKE. Bo będzie działać na nierynkowych zasadach, bo będzie mógł zbyt mocno ingerować w działalność operacyjną (jak tłumaczył niedawno Aleksander Gabryś, menedżer z Ernst&Young). Krytyka płynie też ze strony innych ministerstw.

— Na konferencji uzgodnieniowej mieliśmy pytania o to, po co w ogóle jest to NOKE, skoro istnieją reżimy, w których takiego operatora nie ma, a są za to podatki — relacjonuje Piotr Woźniak. W polskim reżimie będą i podatki (choć dopiero od 2020 r.), i operator.

— Proszę nie odmawiać państwu prawa doglądania jego własności. A do takiego doglądania potrzebny jest status udziałowca. Są jednak resorty, które nadal uważają, że wystarczy sam system podatkowy. Są też firmy, które nie chcą się pogodzić z konkurencyjnym modelem przyznawania dostępu do złóż — twierdzi Piotr Woźniak.

Zapowiada, że za wyjątkiem drobnych poprawek, NOKE pozostanie w projekcie nowelizacji na dotychczasowych zasadach.

Kluczowy termin

Czy NOKE nie wystraszy zagranicznych inwestorów? Już teraz rynek rozgrzewają dyskusje na temat konsekwencji decyzji o wycofaniu się z Polski amerykańskich firm Talisman Energy i Marathon Oil, a w zeszłym roku — ExxonMobil.

— Po pierwsze — są to globalne firmy, kierujące się względami podatkowymi, politycznymi etc. Nie sposób zgłębić ich motywacji. Po drugie — z punktu widzenia geologa, interesujące jest nie logo firmy, tylko stan prac na danej koncesji. A na wszystkich koncesjach wspomnianych firm prace trwają, bo najczęściej te lokalizacje zostały kupione przez kogoś innego — tłumaczy Piotr Woźniak.

Podkreśla przy tym, że i tak uwzględnił 80 proc. uwag zgłoszonych przez branżę w ramach konsultacji społecznych.

Plan zakłada, że projekt przepisów geologicznych zostanie przesłany do rządu 12 czerwca. Tego samego dnia powinien tam też trafić projekt przepisów podatkowych, nad którym pracuje ministerstwo finansów. Wejście w życie przewidziano na 1 stycznia 2014 r. To kluczowy termin ze względu na wymogi unijne, ale także ze względu na cykl inwestycyjnyfirm poszukiwawczych. Większość wydanych w Polsce koncesji łupkowych kończy się właśnie w 2014 i 2015 r. Resort środowiska deklaruje, że chce mieć gotowe prawo wcześniej, by zapewnić inwestorom możliwie stabilne warunki do podejmowania decyzji.