Lustracyjny kłamczuszek

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2004-12-23 00:00

Po długim zastanowieniu, przekładaniu ogłoszenia wyroku, Sąd Lustracyjny wreszcie zdecydował: Józef Oleksy zataił współpracę ze służbami specjalnymi, gdyż w latach 1970-78 był agentem Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego, przekazywał pisemne informacje i otrzymywał za to wynagrodzenie. Sam zainteresowany oczywiście głęboko nie zgodził się z orzeczeniem i zapowiedział niezwłoczne jego zaskarżenie. A całą sytuację nazwał farsą.

Sytuacja rzeczywiście jest nowa, i wcale nie śmieszna. O farsie więc trudno mówić. Zgodnie z konstytucją, urzędujący marszałek Sejmu jest pierwszym zastępcą prezydenta — a zatem: drugą osobą w państwie (chociaż wykonawczo gdzieś pomiędzy nimi sytuuje się jeszcze premier). Orzeczenie, przez uprawniony do tego Sąd Lustracyjny, że taka osoba jest zupełnie niewiarygodna, a po wyczerpaniu procedury administracyjno-odwoławczej może mieć zakaz piastowania jakichkolwiek stanowisk publicznych przez 10 lat, wprowadza spore zamieszanie. Wyrok pierwszej instancji nie oznacza utraty piastowanych stanowisk, ale chciałbym zobaczyć, jak marszałek Oleksy radzi sobie z prowadzeniem obrad parlamentu... Gubił się już, wprowadzając wiele zamętu, w znacznie łatwiejszych, nie dotyczących jego sprawach. Należy obawiać się, iż posłowie skutecznie mogą mu uniemożliwić sprawowanie funkcji marszałka.

Równie poważny jest drugi aspekt sprawy. Marszałek Oleksy, stojący dotąd — co zrozumiałe — na gruncie legalizmu, podkreślający istniejący porządek prawny (w końcu sam go współtworzy), znaczenie państwa prawa, przestrzegania zasad, nagle zaczyna mówić o farsie, braku prawa, politycznym uzasadnieniu wyroku, nagonce... Może jest to zrozumiałe dla wytrawnych, cynicznych polityków, może jest to nawet oczywiste, czy wręcz normą, dla TW (tajnych współpracowników), ale zwyczajny człowiek — ot, choćby ja — nic z tego nie rozumie. A nawet może zacząć wyciągać fałszywe wnioski, a w takiej sytuacji wszelkie normy można uznać za niebyłe. I wtedy jest jeszcze mniej śmiesznie.