Niedawny szybki wzrost wartości rynkowej Tesli i osiągnięcie przez nią większej wyceny od lidera branży motoryzacyjnej w USA, General Motors, wywołał szereg komentarzy. Mike Jackson, dyrektor generalny AutoNation, największej w USA sieci dilerskiej określił spółkę Elona Muska jako „jedną z największych piramid finansowych”.

Równie negatywną opinię ma o Tesli Bob Lutz. Były wiceszef GM przekonuje, że producent aut elektrycznych nie ma możliwości podwyższenia ich cen i zarabiania na nich. Zwrócił uwagę, że skoro Tesla nie zarabia na modelu S i modelu X, „jak będzie mogła zarabiać na mniejszym aucie za 35 tys. USD?”. Lutz podkreślił, że koszt produkcji auta nie spada proporcjonalnie do jego ceny.
- Elon Musk to najlepszy sprzedawca na świecie. Maluje tą wizję nieograniczonej przyszłości, wspierany przez niektórych analityków. To wygląda jakby Elon Musk został wysłany z innej planety aby pokazać nam, śmiertelnikom, jak prowadzić firmę – powiedział.
Były wiceszef GM przekonuje, że „liczby nie kłamią”.
- To stałe ciągnięcie gotówki. Oni są wysoce zależni od rządu federalnego i stanowych zachęt finansowych. Stale podwyższają kapitał – powiedział.