Radzie Polityki Pieniężnej kolejny raz nie uda się zrealizować rocznego celu inflacyjnego – powiedział Marek Belka, minister finansów, na posiedzeniu sejmowej komisji finansów. Jego zdaniem na koniec roku inflacja wyniesie poniżej 4 proc., a w maju może osiągnąć nawet 2,5 proc. Gospodarce nie sprzyja m.in. silny złoty, którego osłabienie do 4,2-4,3 za dolara byłoby korzystne.
- Nadal istnieje przestrzeń do poluzowanie polityki pieniężnej. Nie ma ryzyka wzrostu inflacji, która na koniec marca powinna wynieść 3,3-3,4 proc. w ujęciu rocznym – powiedział minister.
Jego zdaniem gospodarka znajduje się obecnie w okresie stagnacji, która przejawia się spadkiem inflacji i nakładów inwestycyjnych oraz wzrostem bezrobocia.
- Nie zgadzam się z obawami RPP o spadek skłonności do oszczędzania. Depozyty cały czas rosną, a spada jedynie dynamika przyrostu. Społeczeństwo szuka także alternatywnych środków oszczędności, a jedynym motorem napędzającym gospodarkę jest konsumpcja – ocenia sytuację Marek Belka.
Według szacunków resortu, PKB wzrósł w I kwartale o 0,4-0,6 proc., a w całym roku wzrośnie o 1 proc. Inflacja średnioroczna wyniesie 3,4 proc., a w przyszłym roku powinna spaść do 3 proc.
Minister narzeka też na silną walutę.
- Złoty hamuje eksport, któremu przy obecnym kursie nie pomogłoby nawet ożywienie światowej gospodarki - uważa Marek Belka.
LK