Dzisiejszy debiutant chce mocniej zaistnieć na zagranicznych rynkach. Pomogą: emisja i pieniądze z UE.
M4B działa w branży, określanej jako digital signage. Ma własne oprogramowanie przeznaczone do zarządzania rozległą siecią ekranów za pośrednictwem internetu. Na rozwój tego oprogramowania zostaną przeznaczone pieniądze z emisji prywatnej — blisko 700 tys. zł.
— Mamy kilka celów —wsparcie sprzedaży, rozwój eksportu, rozwój produktu masowego — wylicza Jarosław Leśniewski, prezes M4B.
Oferta spółki jest przeznaczona głównie dla dużych firm. Z systemów digital signage korzystają m.in. sieci handlowe i banki. Jedną z największych instalacji jest system w sieci hipermarketów Tesco. Firma wprowadziła także rozwiązanie "pudełkowe", skierowane do małych i średnich firm.
— Podpisaliśmy umowę z firmą Polkomtel, która oferuje nasz produkt w pakiecie z modemem GSM — mówi Jarosław Leśniewski.
Branża, w której działa M4B, jest zdominowana przez firmy zagraniczne. M4B nie tylko z nimi konkuruje w Polsce, ale chce też działać za granicą.
— Pozyskaliśmy już kilku partnerów, zainteresowanych wdrożeniami na rynkach zagranicznych. Eksport rozwijamy m.in. dzięki środkom unijnym — mówi prezes.
Dodaje, że spółka M4B poza przeprowadzoną już ofertą i dotacjami unijnymi nie potrzebuje na razie dodatkowych źródeł finansowania.
— Nie planujemy w najbliższym czasie pozyskiwania gotówki od akcjonariuszy czy też banków — mówi Jarosław Leśniewski.