Zeznający w piątek przed komisją śledczą ds. PKN Orlen wiceprezes płockiego koncernu Andrzej Macenowicz oświadczył, że według jego wiedzy, w grudniu 2002 roku, kiedy PKN podpisał kontrakt na dostawy ropy z Petrovalem, właścicielem spółki była firma Jukos.
Pytał o to Roman Giertych (LPR), próbując udowodnić, że płocki koncern podpisał umowę z Petrovalem, nie do końca znając skład jego akcjonariatu. Petroval, ze względu na złą sytuację spółki-matki Jukosu, zaprzestał w styczniu tego roku dostaw do Polski.
Macenowicz zeznał, że zna akcjonariat spółki, co nie znaczy - jak dodał - że jego wiedza jest "100-procentowa i do końca prawdziwa".
Powiedział też, że przed podpisaniem kontraktu w grudniu 2002 roku przedstawiono mu informacje, że właścicielem Petrovalu była firma Jukos. Dodał, że informacje takie zostały przedstawione przez osoby prowadzące kontrakt, czyli ówczesnego prezesa Zbigniewa Wróbla i wiceprezesa spółki Jacka Strzeleckiego, którzy byli odpowiedzialni za negocjacje.
"Były stosowne materiały, które mówiły, że kontrakt jest podpisywany z Jukosem, a Petroval - operator w imieniu Jukosa - będzie wykonywał określone zadania" - zaznaczył.
Dodał, że nie zna innego akcjonariusza Petrovalu niż Jukos. Powiedział jednocześnie, że może nie wiedzieć o wszystkich właścicielach. "Nie byłbym tego tak pewny, żeby zapewnić, że wiem" - mówił.
Giertych zapytał, czy Macenowicz wie, że obowiązujące w Szwajcarii prawo, gdzie zarejestrowany jest Petroval, mówi, że dla spółek anonimowych - takich jak Petroval - potrzebnych jest 7 właścicieli. "Nie wiem" - odparł Macenowicz.
"Czy praktyką zarządu PKN było podpisywanie umów z firmą, co do której składu właścicielskiego spółka Orlen nie miała informacji" - dociekał Giertych. "Nie była praktyką, nie jest i nie sądzę, żeby miały miejsce takie praktyki" - odpowiedział Macenowicz.
Podkreślił, że kontrakt z Petrovalem był prowadzony przez profesjonalną firmę prawniczą Dewey Ballantine, która ma przedstawicielstwo także w Szwajcarii. Firma ta - jak mówił - złożyła przed podpisaniem kontraktu stosowane oświadczenia, dając zielone światło, że wszystkie sprawy są wyjaśnione. "Stosując się do obowiązujących zasad, przyjąłem to do wiadomości. Gdybym kwestionował każdą opinię firmy doradczej, znalazłbym się w ślepym zaułku" - dodał.