Czytasz dzięki

Made in Italy po chińsku

MK, New York Times
opublikowano: 14-09-2010, 17:14

W toskańskim Prato Chińczycy opanowali sporą część produkcji oryginalnych wyrobów największych włoskich marek odzieżowych. Rodowici Włosi ich nie lubią, bo ich zdaniem Azjaci psują rynek pracy i grają nieczysto, unikając płacenia podatków.

Pod koniec lat 80. ubiegłego wieku do Prato nieopodal Florencji zaczęli masowo przyjeżdżać robotnicy z Chin. Głodni sukcesu przybysze byli gotowi pracować za każde pieniądze w tamtejszych zakładach wytwarzających markową odzież, luksusowe buty czy torebki. Na tym polegała ich przewaga w stosunku do rdzennych mieszkańców, którzy walczyli o coraz wyższe pensje oraz większe prawa i przywileje.

Zobacz więcej

Chińczycy polubili Prato i przemysł tekstylny.

Azjaci wykorzystali szansę

Z powodu żądań związków zawodowych zyski pracodawców z Prato zaczęły topnieć. Mogła je ocalić jedynie tania siła robocza z Państwa Środka. I tak się stało. Dzięki Azjatom miejscowość pozostała centrum włoskiego przemysłu tekstylnego i skórzanego.

Dzisiaj 15 proc. z 200 tys. obywateli Prato to legalnie przebywający w Italii Chińczycy. Jeśli dodać tych bez papierów, będzie ich już z pewnością jedna czwarta. Nietrudno zrozumieć rdzennych mieszkańców Prato i okolic, że o przybyszach z Azji mówią bez entuzjazmu. Boją się o własne miejsca pracy. Uważają też, że przyjezdni grają nie fair, np. unikając płacenia podatków (zresztą z pomocą włoskich specjalistów od prawa skarbowego).

Skończyć jak Prato

- Wiele przedsiębiorców z Emilia Romana czy Veneto Puglia mówi: „Nie chcemy skończyć jak Prato” - podkreśla Silvia Pieraccini, autor „Chińskiego oblężenia”, książki o powstaniu zjawisku „pronto moda” - czyli szybka moda.

W tym fenomenie chodzi o to, że producenci podążają za najnowszymi trendami zauważanymi na ulicy i „gorący” towar trafia natychmiast na sklepowe półki. Powstaje on w 3,2 tys. chińskich firm. Ich produkty nie są być może najwyższej klasy, ale nie jest to też beznadziejna tandeta made in China, znana z podrzędnych bazarów czy kramików. Większość Chińczyków zarządzających tymi fabrykami zatrudnia nawet włoskich kontrolerów jakości, a także włoskich doradców finansowych czy adwokatów.

Włoch pracuje u Chińczyka

Dlatego Azjaci z Pronto zżymają się, gdy słyszą zarzut o psuciu rynku pracy w tej miejscowości. Wierzą w wolny rynek. Mówią: my nie tylko Włochom zabieramy pracę, ale my ją także im dajemy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MK, New York Times

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy