Fatih Birol, dyrektor wykonawczy MAE uważa, że do końca przyszłego roku będziemy obserwować nierównowagę pomiędzy popytem a podażą na rynku surowca. Oczywiście, o ile nie dojdzie do jakichś istotnych interwencji.

W ostatnich dniach paryska agencja poszerzyła swoje niedźwiedzie nastawienie oceniając, że nadpodaż będzie charakterystycznym zjawiskiem na ropie przynajmniej do końca pierwszego półrocza 2017 r., a najprawdopodobniej przedłuży się o kolejne kilka miesięcy.
Wzrost zapotrzebowania na ropę rośnie wolniej niż oczekiwano, i to pomimo relatywnej taniości surowca – uważa Birol.
Agencja, która doradza krajom uprzemysłowionym w polityce energetycznej obniżyła prognozę wzrostu zużycia ropy na 2016 i 2017 r. uzasadniając swoje stanowisko spowolnieniem w Indiach i Chinach. Oczekuje że w bieżącym roku zapotrzebowanie wzrośnie o 1,3 mln baryłek dziennie, podczas gdy w roku 2015 dynamika wyniosła 1,6 mln baryłek. Z kolei w przyszłym roku tempo wzrostu ma spowolnić do 1,2 mln baryłek dziennie.