Nawet najdoskonalsze systemy zapewniające dostawę na czas nie pozwalają całkowicie zrezygnować z magazynowania.
Istotnym elementem podnoszącym koszty logistyki są zapasy. Stąd popularna obecnie tendencja do ich minimalizacji.
— Dostawy just in time (JIT) mają na celu uniknięcie tworzenia zapasów przy linii produkcyjnej. Warto jednak pamiętać, że nie eliminują one zapasów całkowicie. Nieprzewidziane wahania zapotrzebowania odbiorcy, zakłócenia w produkcji i dostawach itp. powodują, że dostawca w systemie JIT musi często tworzyć niezbędny zapas u siebie. Wielkość tego zapasu jest miarą niedoskonałości procesów logistycznych — wyjaśnia Jacek Olszewski, konsultant z Miebach Logistyk.
Na czas
System just in time dobrze sprawdza się w przypadku towarów o dużych i stabilnych strumieniach przy niedużych odległościach dostaw. Spowodował on np. tworzenie się parków przemysłowych, na terenie których w pobliżu siebie działają dostawcy i odbiorcy w ramach jednego łańcucha dostaw, związani ze sobą długoterminowymi umowami. To zjawisko popularne np. w przemyśle samochodowym.
Jak natomiast poradzić sobie z dostawami „niewygodnych” komponentów, o małym i niestabilnym strumieniu materiałów, często dostarczanych na duże odległości? W tradycyjnym procesie dostaw w tym przypadku występuje co najmniej podwójne składowanie — w magazynie dystrybucyjnym dostawcy i produkcyjnym odbiorcy. Odpowiedzią na ten problem jest koncepcja nazywana z angielska one stop shopping. Polega ona po pierwsze na przekazywaniu wszystkich możliwych funkcji logistycznych jednemu podmiotowi i po drugie na doprowadzeniu do jednostopniowego magazynowania na linii dostawca — odbiorca — mówi Jacek Olszewski.
Damian Jarosz, kierownik ds. operacyjnych Masterlink Express, tłumaczy, że system JIT polega na uzależnieniu poziomu zapasów od potrzeb produkcyjnych.
— Organizacja pracy powinna zapewnić dopływ elementów dokładnie wtedy, gdy będą potrzebne w produkcji. Idealnie byłoby gdyby stan zapasów był zerowy. Jednak o ile w rzeczywistości taka sytuacja jest niezwykle trudna do osiągnięcia, to JIT jest szansą na znaczne zminimalizowanie zapasów — mówi Damian Jarosz.
Bez ideału…
Dystrybucja bezpośrednia zapewnia przepływ towarów eliminując pośrednie obiekty logistyczne, takie jak magazyny i centra dystrybucyjne, co ogranicza koszty. Istotnie ogranicza się także ryzyko uszkodzenia produktów oraz skraca czas między produkcją, a dostarczeniem towarów klientom.
— Z drugiej strony, znaczącą wadą dystrybucji bezpośredniej jest potrzeba utrzymywania wysokiego poziomu zapasów oraz kosztów transportu, aby móc zapewnić dostarczenie towaru na czas. Nie ma więc idealnego, uniwersalnego modelu — mówi Krzysztof Trześniewski, prezes Frans Maas Polska.
…i zapasów
Również Wojciech Knothe, dyrektor oddziału Raben Polska, uważa, że trudno wyobrazić sobie sytuację, w której producent czy importer wyeliminuje zupełnie zapasy.
— Podstawową kwestią dla usługi just in time jest konieczność posiadania bardzo zaawansowanego programu informatycznego do sterowania przepływem materiałów oraz konieczność bardzo dokładnego ich monitorowania — wyjaśnia Wojciech Knothe.
Dodaje, że można przy tym obniżyć koszty magazynowania.
— Wadą just in time jest zaś ograniczona możliwość zmian realizacji zamówień wynikłych np. z nieplanowanych przestojów produkcji — zaznacza Wojciech Knothe.