Najpierw szumy i trzaski. Potem sygnał Morse’a. Po kilku latach zaroiło się od słów i muzyki. I tak do dziś. Nawet trzaski czasem słychać.
Urządzenie nadawcze na dachu londyńskiej Poczty Głównej. Odbiornik z drukarką Morse’a na budynku kilometr dalej. 22-letni Guglielmo Marconi (na zdjęciu u góry) zaczął naciskać klucz telegraficzny. Zgromadzona przy odbiorniku publiczność mogła odczytać wiadomość. Ktoś powie: nic wielkiego, przecież telegrafu używano od półwiecza. Tak, ale tym razem nadajnika z odbiornikiem nie łączył drut.
Guglielmo Marconi, syn włoskiego kupca i Irlandki, zajął się transmisją bezprzewodową ledwie dwa lata wcześniej. W 1895 r. uruchomił dzwonek elektryczny w sąsiednim pokoju. Wkrótce przesyłał sygnał na coraz większe odległości. Jednak rząd włoski nie chciał subsydiować jego badań. Rozgoryczony wyruszył do Londynu. Tam opatentował swój „telegraf bez drutu”. Dzięki życzliwemu zainteresowaniu brytyjskiej poczty prowadził dalsze prace. Opisana wyżej pierwsza publiczna demonstracja wynalazku 27 lipca 1896 r. zapewniła dodatkowe pieniądze.
Transatlantyckie S
Problemem pozostawał niewielki zasięg transmisji. Marconi czynił jednak szybkie postępy. W 1899 r. przekroczył 50 km, przesyłając sygnał przez kanał La Manche. Wbrew autorytetom twierdzącym, że ze względu na kulistość ziemi zasięg telegrafu bez drutu nie przekroczy 300 km — udało mu się w grudniu 1901 r. odebrać w Nowej Fundlandii sygnał nadany w Kornwalii. Trzy krótkie piski w słuchawce — litera S według alfabetu Morse’a pokonała Atlantyk. Telegraf bez drutu mógł objąć cały świat.
Czas potęgi
Wynalazek Marconiego wkrótce znalazł zastosowanie na statkach, w armii i na kolei. Kolejnego przełomu dokonał kanadyjski fizyk Reginald Fessenden. W Boże Narodzenie 1906 r. operatorzy radiotelegrafów na statkach ze zdumieniem usłyszeli w słuchawkach muzykę: Fessenden grał na skrzypcach i śpiewał kolędy. Cztery lata później nieliczni posiadacze radioodbiorników w Nowym Jorku mogli posłuchać koncertu Enrica Caruso.
Prawdziwy rozwój radiofonii przypadł na lata 20. Rozgłośnie powstawały błyskawicznie. W 1922 r. zaczęła nadawać nieśmiertelna BBC, cztery lata później przygodę z radiofonią rozpoczęła Polska.
Marconi zmarł w 1937 r. Zobaczył na własne oczy „złote czasy radia”.
