Majorka

Karolina Guzińska
opublikowano: 2003-08-01 00:00

Jeszcze w pierwszej połowie XX w. był to senny, rolniczy zaścianek. Wszystko zmieniło się po II wojnie światowej — za sprawą masowej turystyki, która przyniosła mieszkańcom Majorki najwyższy w Hiszpanii dochód netto na osobę (na 600 tys. mieszkańców Majorki przypada rocznie ponad 7 mln turystów). Ceną tego było jednak oszpecenie fragmentów wybrzeża — na szczęście proces ten ograniczony został do Zatoki Palmy, czyli trzydziestokilometrowego odcinka plaży po obu stronach stolicy wyspy oraz kilku kombinatów wczasowych na wschodnim wybrzeżu. Reszta Majorki jest znacznie słabiej zagospodarowana niż wiele regionów Hiszpanii. Dlatego wielu uważa tę wyspę za perełkę archipelagu Balearów — bo zaskakuje różnorodnością krajobrazu i bogactwem kolorów. Można tu znaleźć zarówno porośnięte sosnami góry, wodospady, słone jeziora i pełne ptaków mokradła, jak i lasy dębowe, gaje migdałowe, tysiącletnie gaje oliwne. A wszystko to na powierzchni 3,65 tys. kilometrów kw., z czego ponad 30 proc. zajmują tereny chronione. Należy do nich m.in. spora część gór Tramuntana, linia brzegowa, zatoki, lasy dębowe i formacje skalne.

Stolica — Palma de Mallorca — to gwarny i szczycący się bogatą historią ośrodek. Turystyczne atrakcje Palmy to m.in. okazałe rezydencje i gotycko-renesansowa katedra La Seo. Ciekawym zabytkiem jest La Lonja — dawny budynek giełdy z połowy XV wieku. W żadnym hiszpańskim mieście nie ma tylu „palacios” co tutaj. Niektóre, np. Palacio Vivot, wciąż znajdują się w posiadaniu rodów, które je zbudowały. Inne — jak Palau Solleric gdzie organizuje się wiele wystaw międzynarodowego formatu — udostępniane są do zwiedzania turystom.

Na wschód od stolicy, w centrum wyspy, rozciąga się rolnicza kraina, upstrzona zabytkowymi i rzadko odwiedzanymi wioskami. Poszarpane Serra de Tramuntana na północnym zachodzie kryją głębokie, osłonięte doliny. To poprzecinane licznymi ścieżkami pasmo idealnie nadaje się na piesze wycieczki. W cieniu mniej dzikich, ale bardziej zielonych Serres de Llevant, ciągną się zatoczki wschodniego wybrzeża, dochodzące do porośniętych sosnami cypli i średniowiecznych miasteczek położonych na wzgórzach w północno-wschodnim rogu wyspy.

— Mieszkaliśmy w Playa de Palma. Czyli na tym — jak się potem okazało — nie zachęcającym fragmencie wybrzeża. Morze przy naszej plaży nie było zbyt czyste... Poza tym tak skomercjalizowanej miejscowości — nastawionej głównie na turystów z Niemiec i Anglii — ze świecą szukać! Nie udało się nam skosztować regionalnej kuchni ani poznać lokalnego folkloru. We wszystkich restauracjach podawano identyczne potrawy — z mrożonek! Na szczęście zawsze można wypożyczyć samochód i pojeździć po wyspie. Turystów z Polski najbardziej ciągnie w góry Valldemossa. W jednej z cel tamtejszego klasztoru Kartuzów mieszkali bowiem Fryderyk Chopin i George Sand. Ich lokum jest udostępniane do zwiedzania — wspomina Sylwia Siwiec, product manager w firmie Diparlux.