Maklerzy Handlowego odzyskali wigor

Adrian Boczkowski
08-07-2009, 00:00

Dom Maklerski Banku

Handlowego to lider

obrotów akcjami. Rany

po odejściu traderów do

Ipopemy już się zagoiły.

W krótkim czasie wyrósł na rynkowego lidera, by szybko spaść z podium. Zregenerował jednak siły i znów króluje na parkiecie, choć do dużej przewagi nad konkurentami z czasów świetności jeszcze sporo brakuje. To historia Domu Maklerskiego Banku Handlowego. Powstał on w 2001 r. w wyniku fuzji Centrum Operacji Kapitałowych Banku Handlowego i Citibrokerage, co było następstwem przejęcia Banku Handlowego przez Citigroup z USA.

Dzięki dalszemu rozwojowi organicznemu DM BH stał się w dwa lata niekwestionowanym liderem pod względem udziału w obrotach akcjami na GPW. W 2003 r. przez systemy biura przeszło 18,6 proc. całkowitego handlu akcjami na GPW (najbliżsi konkurenci byli o 5-8 pkt proc. gorsi). Radość trwała trzy lata. Królowanie na parkiecie przerwało w drugiej połowie 2006 r. odejście zespołu sales-traderów (maklerów-sprzedawców dla klientów instytucjonalnych) ze Stanisławem Waczkowskim na czele. Do tworzącej się wtedy Ipopemy Securities poszła za nim spora część zleceń. Jeszcze w 2005 r. DM BH pośredniczył w 19,5 proc. handlu akcjami na GPW, podczas gdy w grudniu 2006 r. było to jedynie niecałe 8,1 proc. W tym czasie Ipopema miała już ponad 7 proc. udziału w rynku i przekroczyła 2 mld zł miesięcznego obrotu.

DM Banku Handlowego otrząsnął się po stracie zespołu maklerskiego i tworzył nowy. To wymagało czasu. W 2007 r. udało się jednak DM BH zająć trzecią lokatę z 9,5-procentowym udziałem w rynku brokerskim, choć Ipopema i CAIB dreptały mu po piętach. To w dużym stopniu zasługa obecności w strukturach Citi i zleceń z zagranicy. W 2008 r. nastąpił przełom, a DM BH sam wykonał manewr, który przed laty mocno go osłabił. Przejął doświadczonego sales-tradera z ING Securities Tomasza Ossiga.

Ossig, który jest wiceprezesem DM BH, ma powody do zadowolenia. W I półroczu broker miał 12,6 proc. udziału w obrotach akcjami. To najlepszy wynik na rynku. Wprawdzie przed rokiem DM BH również minimalnie wyprzedził ING Securities, ale tym razem wygrana może dotyczyć całego roku (w 2008 r. było to drugie miejsce) oraz powinna być podwójnie cenna. DM BH zawdzięcza bowiem pozycję rynkowego lidera instytucjom. Dwaj kolejni najwięksi brokerzy (ING Securities i DM BZ WBK) obsługują tymczasem również indywidualnych inwestorów. To oni generują 30-50 proc. ich obrotów. W ostatnich miesiącach drobni gracze obudzili się z zimowego snu i ruszyli na agresywne zakupy, co wyraźnie zwiększyło rynkowe udziały ich biur maklerskich.

Konkurencja coraz większa

Czy to przypadek, że w okresie dynamicznego odbicia na GPW DM BH wrócił na pozycję lidera?

Witold Stępień, prezes DM Banku Handlowego: W naszym biznesie nie ma takiego rodzaju przypadków, a szczególnie w dłuższym czasie. Odbicie na rynku akcji miało pozytywny wpływ na obroty na giełdzie, ale nie na nasze udziały, gdyż profesjonalny broker musi dostarczać najlepszą obsługę bez względu na "kolor" rynku. Na pozycje lidera pracuje się latami.

Czy rozpoczęcie obsługi klientów indywidualnych rodzi nadzieje na dalszy wzrost udziału w rynku?

Pełen zakres usług dla klientów indywidualnych oferujemy od początku roku i jesteśmy jeszcze na etapie budowy bazy klienckiej. Jak na tak trudny rynek efekty są obiecujące, więc jestem przekonany, że w przyszłości również ta grupa klientów będzie miała wkład w naszą pozycję lidera. Cieszymy się tym bardziej, że nasz sukces zawdzięczamy praktycznie wyłącznie obsłudze klientów instytucjonalnych.

Trudno było odbudować kadry po odejściu maklerów do Ipopemy?

Wymagało to czasu, ale udało się. Obecny nasz udział na tak konkurencyjnym rynku jest bardzo dobrym wynikiem i zapewne będzie trudny do utrzymania. Czasy, kiedy DM BH miał 20 proc. udziału w obrotach, już się nie powtórzą.

Czy coraz aktywniejsi londyńscy brokerzy są zagrożeniem dla krajowych biur?

HSBC, JP Morgan, Goldman Sachs to brokerzy, którzy jakąś część biznesu realizują bezpośrednio na GPW. Wkrótce dołączy do nich Merrill Lynch. Choć podmioty te dopiero rozwijają zdalną aktywność, to nie można bagatelizować tej konkurencji. Zdalny dostęp do GPW to wyraz globalnej tendencji, jak również prawdopodobnie wynika z chęci cięcia kosztów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Maklerzy Handlowego odzyskali wigor