Maklerzy uprali szelki

opublikowano: 12-06-2013, 00:00

Walne Izby Domów Maklerskich odwołało z rady czterech kontrowersyjnych menedżerów. A branża wciąż słabnie.

— Etyka zawodowa, dobre praktyki, przejrzyste relacje — takie zwroty padały przy okazji walnego zgromadzenia Izby Domów Maklerskich (IDM) bardzo często. To pokłosie wydarzeń, które „Puls Biznesu” opisał w marcu tego roku. Pytaliśmy wtedy, czy przedstawiciele rady nadzorczej IDM zawarli tajny układ z ówczesnym zarządem Giełdy Papierów Wartościowych. W jego efekcie pracę miał stracić szef IDM, w zamian giełda miała zadeklarować niższe stawki opłat dla biur maklerskich. „Adam i Ludwik postawili warunek że pokażą stawki po fizycznym odejściu Janusza [Czarzastego, ówczesnego szefa IDM — przyp. red.] z Izby” — to fragment jednego z listów, krążących między maklerami. E-mail wywołał burzę, która na ostatnim walnym miała kontynuację i doprowadziła do kolejnych tarć wewnątrz środowiska maklerów. Według informacji „PB”, od kilku miesięcy część maklerów domagała się ustąpienia ze stanowisk w radzie osób uczestniczących w negocjacjach z ówczesnym prezesem giełdy. Druga strona broniła się, żądając oświadczenia ze strony IDM o tym, że działali oni za wiedzą Izby. Efekt? Potyczka nie zamieniła się w wojnę — w nowej radzie nie ma już czterech menedżerów, którzy spotykali się z zarządem GPW.

— Środowisko uważa tym samym temat za zamknięty. Sprawców zamieszania, czyli przedstawicieli DM BOŚ, DI BRE, DM Alior i DM BH, nie ma we władzach IDM — ocenia osoba biorąca udział we wczorajszym walnym.

Kosmetyka giełdy

Niezależnie od wewnętrznych problemów, Waldemar Markiewicz, prezes IDM, zapewniając o dobrych relacjach Izby z otoczeniem biznesowym, stawiał sprawę jasno. Dla niego styczniowa obniżka stawek dla domów maklerskich to ze strony GPW jedynie kosmetyka.

— Oczekujemy zrewidowania tej polityki. De facto koszty domów maklerskich wzrosły, bo wzrosły koszty obsługi technologii, której wymaga giełda — mówił Waldemar Markiewicz jeszcze przed zamkniętą częścią walnego zgromadzenia IDM, odnosząc się do słów Adama Maciejewskiego. Prezes GPW podkreślał, że od kilku miesięcy relacje giełdy z maklerami weszły w nową fazę, stare zaszłości oddzielał grubą kreską.

— Na drodze dialogu musimy wypracować najlepsze praktyki. Wspólne działanie na rzecz giełdy jako lidera w regionie — podkreślał Maciejewski, który odniósł się do wizji wiceministra gospodarki Jerzego Pietrewicza, zachęcającego do budowy warszawskiego City, regionalnego centrum finansowego z prawdziwego zdarzenia.

Otchłań foreksu

Słowa Andrzeja Jakubiaka, przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, nie napawały optymizmem i przerodziły walne IDM w minikonferencję o stanie branży. Podkreślał on, że według szacunkowych danych, pierwszy kwartał 2013 r. dla domów maklerskich był kolejnym, w którym notowały one dwucyfrowe spadki przychodów.

— Rynek jest w trudnej, ale nie tragicznej sytuacji — ocenił szef KNF i zapowiedział łagodniejsze spojrzenie m.in. na kwestię regulacji krótkiej sprzedaży na giełdzie. Nie dziwi go zatem, że w takiej sytuacji część firm z branży zaczęła bardzo intensywnie angażować się w sprzedaż usług na rynku foreks. I tu KNF nie zamierza przycinać im zyskownych gałęzi, ale chce nakłonić domy maklerskie do pokazywania zgniłych owoców, których w foreksowej rozgrywce nie brakuje.

— Forex to coraz bardziej ryzykowny sposób inwestowania. Według naszych ostatnich badań, odsetek przegranych na foreksie to już nie około 80 proc., ale ponad 90 proc. — argumentował Andrzej Jakubiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane