Makulatura walczy o uznanie

Łódzka firma W. Lewandowski zachęca sieci handlowe do promowania produktów z makulatury. Idzie jej coraz lepiej.

Technologie, pozwalające chronić środowisko, to nie tylko dzieło ostatnich lat i owoc CSR-owej „mody na ekologię”. Wiele z nich, jak wytwarzanie i używanie papieru z makulatury, znanych i stosowanych jest od lat — choć bez wątpienia straciło na popularności wraz ze znikaniem państwowych punktów skupu, a bogacący się konsumenci odwrócili się od kojarzonych z PRL-owską przaśnością produktów „z odzysku”. Takie postrzeganie wyrobów z makulatury chce zmienić łódzka firma W. Lewandowski, która od dwóch dekad przetwarza ją we Włocławku, w miejscu, gdzie pierwsza papiernia ruszyła jeszcze w XIX wieku. Łodzianie, produkujący szeroki katalog papierów higienicznych, zachęcają ostatnio największe sieci handlowe, by tworzyły w sklepach specjalne stoiska z produktami ekologicznymi, wytwarzanymi z makulatury.

— Nasza propozycja, dotycząca promowania przez sklepy i sieci handlowe produktów ekologicznych i pochodzących z recyklingu, spotkała się z większym zainteresowaniem adresatów, niż z początku sądziliśmy. Zareagowały m.in. takie sieci, jak Alma, Lewiatan, Netto czy Żabka. Jesteśmy na etapie ustalania asortymentów i warunków współpracy — mówi Wiesław Lewandowski, założyciel i prezes firmy.

Łódzka firma zapewnia, że jej produkty spełniają swoje funkcje równie dobrze jak te, wytwarzane z celulozy. Mają jednak tę przewagę, że ich wytworzenie nie wymaga wycinki drzew.

— Kupując wyroby z makulatury, klienci nie niszczą lasów i nie dopuszczają do zanieczyszczenia środowiska (powodowanego stosowaniem wielu uciążliwych procesów chemicznych, jakim trzeba poddać drewno, by uzyskać celulozę), oszczędzają zużycie wody i energii, a wreszcie — oszczędzają połowę pieniędzy, osiągając ten sam cel — wylicza Wiesław Lewandowski.

Firma pozyskuje makulaturę z własnych skupów w Łodzi i we Włocławku, od handlujących z nią spółek — a także, co staje się coraz popularniejsze w branży papierniczej, od przedsiębiorstw, chcących zniszczyć zalegające w biurach i niepotrzebne dokumenty. Zajmuje się nawet dokumentami i aktami o najwyższym stopniu tajności.

— Cięcie dokumentów w różnego rodzaju niszczarkach nie daje całkowitej gwarancji, że nie zostaną odczytane. Natomiast dokument wprowadzony do urządzenia, gdzie woda rozpuszcza go w ruchu wirowym, jest nie do odtworzenia — kartka papieru, czyli ciało stałe, po prostu zmienia swoją postać w płynną. Robimy to nieodpłatnie, pod nadzorem zleceniodawcy — mówi Wiesław Lewandowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Makulatura walczy o uznanie