Wysoka rentowność, ciekawa i perspektywiczna nisza oraz dająca spore korzyści podatkowe działalność na terenie specjalnej strefy ekonomicznej — to główne atuty spółki Feerum, która wczoraj rozpoczęła przyjmowanie zapisów na akcje od inwestorów detalicznych i budowę księgi popytu wśród inwestorów instytucjonalnych.
Tych ostatnich mogą nieco zniechęcać stosunkowo niewielkie rozmiary firmy: free float wyniesie maksymalnie 28 mln zł, a kapitalizacja na starcie nieco ponad 100 mln zł, jeśli uda się sprzedać akcje po cenie równej górnej granicy przedziału 8,5-11 zł. O to łatwo nie będzie w obecnej sytuacji rynkowej, a niestabilność wyników spółki i fakt, że zeszły rok był wyjątkowo udany pod względem zysku netto (jak to często bywa w przypadkach debiutantów), może spowodować, że ostateczna cena będzie bliższa dolnej granicy widełek.
Nawet jednak taka cena, która oznacza, że emisja 2,2 mln akcji (sprzedawane jest też 400 tys. istniejących) przyniesie 18,7 mln zł, spełni oczekiwania zarządu, który potrzebuje kapitału na inwestycje w rozbudowę potencjału produkcyjnego — budowę magazynu, zakup maszyn i urządzeń oraz realizację projektu energooszczędnej suszarni zbożowej.
Spółka jest dostawcą m.in. elewatorów i silosów służących magazynowaniu i suszeniu produktów roślinnych. Klienci to większe gospodarstwa rolne, firmy skupujące zboża i zakłady przemysłowe, takie jak młyny czy zakłady produkujące pasze. Władze Feerum przekonują, że choć tradycyjne, duże magazyny zbóż nie są wypełnione nawet w połowie, to taki model przechowywania plonów przechodzi do lamusa ze względu na koszty — producentom zbóż bardziej opłaca się kupić własne silosy czy suszarnie. Feerum planuje mocniej zaistnieć na rynkach zagranicznych. Do niedawna kluczowym był rynek białoruski, ale teraz na celowniku są rynki: niemiecki, francuski, włoski, rumuński i ukraiński. W 2012 r. eksport przyniósł jedną piątą przychodów.
W 2012 r. sprzedaż wzrosła w jednocyfrowym tempie do 55,6 mln zł, a zysk podskoczył do 8,1 mln zł z 3,1 mln zł, osiągniętych w słabym dla Feerum 2011 r. (także pod względem przepływów pieniężnych — operacyjne wyniosły ledwie 21 tys. zł; w 2012 r. ponad 10 mln zł). Rentowność EBITDA — poza 2011 r. — była na poziomie powyżej 20 proc.
Najważniejszą pozycją kosztów (52 proc. w 2012 r.) są blachy stalowe, których ceny wahają się tak, jak koniunktura ogólnoświatowa. Dla spółki kluczowe znaczenie ma też sytuacja na rynku zbóż, natomiast na razie marginalne — zmiany kursów walutowych. W I kwartale przychody potroiły się do 12,9 mln zł, a zakontraktowane zamówienia na 2013 r. to prawie 62 mln zł. Spółkę kontroluje małżeństwo Magdaleny i Daniela Januszów.