Małe firmy lekceważą ryzyko kursowe

opublikowano: 18-08-2015, 22:00

Im większa firma, tym chętniej myśli o zabezpieczeniu swojego ryzyka kursowego. Najczęściej za pomocą forwardu.

Zaledwie 22 proc. małych i średnich firm handlujących z zagranicą zabezpiecza swoje ryzyko kursowe — wynika z badania 4P research mix przeprowadzonego na zlecenie Akcenty, instytucji płatniczej. W jego ramach na początku sierpnia o tę kwestię zostało zapytanych 100 eksporterów i tyle samo importerów. Przy tym im większa firma, tym bardziej skłonna z zabezpieczeń korzystać. W przypadku mikrofirm zaledwie 14 proc. respondentów skorzystało z narzędzi eliminowania ryzyka kursowego w ciągu ostatniego roku. Wraz z wielkością firmy ten odsetek rósł — w przypadku małych firm wyniósł już 22 proc., a w przypadku średnich przedsiębiorstw osiągnął poziom 29 proc.

— Małe firmy często nie wiedzą, że mają możliwość eliminowania ryzyka kursowego, ponieważ jest to rzadki element oferty banków dla tej grupy firm. Dodatkowo, nawet jeśli mają świadomość rozwiązań takich jak np. forwardy, to często sądzą, że ich obroty są zbyt niskie do zastosowania tych narzędzi. A jest wręcz odwrotnie — właśnie mniejsze firmy powinny najbardziej chronić swoje finanse, gdyż są one dużo wrażliwsze na zachwianie równowagi w finansach niż korporacje czy duże firmy — tłumaczy Radosław Jarema, szef Akcenty w Polsce. Z badania wynika także, że najwięcej firm, które zabezpieczają swoje ryzyko kursowe, stosuje jedne z najprostszych narzędzi, czyli transakcje „forward”.

— Polegają one na umówieniu się na zakup albo sprzedaż waluty w przyszłości po konkretnym, dziś ustalonym kursie. To zdejmuje z firmy ryzyko niekorzystnych wahań i pomaga przewidywać wysokość marży na kontrakcie — zauważa Radosław Jarema.

Z forwardu korzysta 68 proc., które zabezpieczają ryzyko kursowe. To jednak zaledwie 15 proc. wszystkich badanych. Wśród innych głównych sposobów zabezpieczenia wskazywanych przez firmy znalazło się uwzględnianie możliwych wahań w cenach i fakturowanie w walucie krajowej. Zdaniem Radosława Jaremy, to krótkowzroczne rozwiązania.

— Polegają na przerzuceniu kosztów ewentualnych strat na niekorzystnych wahaniach na klientów lub swoich partnerów. Jeśli eksporter musi uwzględnić ryzyko niekorzystnej zmiany kursu w cenie produktu, to znaczy, że musi swój produkt zaoferować odbiorcy drożej i obniża swoją konkurencyjność. W skrajnych przypadkach to może doprowadzić do spadku zamówień lub wyparcia przez konkurencję — twierdzi szef Akcenty. Rzadziej przedsiębiorcy wybierają ubezpieczenie ryzyka walutowego, opcje walutowe albo faktoring międzynarodowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu