Małe firmy mogą być partnerami marketów

Ryszard Gromadzki
opublikowano: 2001-09-13 00:00

Małe firmy mogą być partnerami marketów

Adam Skibiński, szef Instytutu Projektów Personalnych w Poznaniu, twierdzi, że polscy producenci nie są przygotowani do współpracy z zachodnimi hipermarketami. Szczególnie trudno jest prowadzić negocjacje małym i średnim przedsiębiorstwom. Rozwiązaniem może być dobre przygotowanie do negocjacji z handlowymi potentatami.

Współpraca z hipermarketami wraz z oczywistymi korzyściami (znaczny wzrost obrotów) niesie też liczne zagrożenia, związane głównie z polityką współpracy sieci handlowej z jej dostawcami. Prawdziwą plagą stały się wydłużone terminy płatności.

— Sieci przeciągają je do 3-4 miesięcy, a nawet pół roku, ponieważ mają świadomość przewagi nad dostawcą. Wiedzą doskonale, że firmę, która nie wytrzyma takich warunków handlowych, natychmiast zastąpi inna — mówi Adam Skibiński, szef Instytutu Projektów Personalnych w Poznaniu.

Przerzucanie kosztów

Sieć handlowa nie jest instytucją charytatywną i jak każde przedsiębiorstwo musi na siebie zarabiać. Niskie ceny dla konsumentów hipermarketów oznaczać muszą niższe ceny zakupów od dostawców — twierdzi Adam Skibiński.

Według niego, hipermarkety oszczędzają, przerzucając koszty obsługi sprzedaży na dostawców. Dostawca musi sam zadbać o wygląd i atrakcyjność oferty. To samo dotyczy promocji, wszelkich stoisk i wystaw, za które hipermarkety również pobierają opłaty.

— Dotyczą one wszystkich elementów sprzedaży. Hipermarkety pobierają opłaty za miejsce w gazetce, wprowadzenie produktów na półkę w postaci opłaty za kod kreskowy, utrzymanie na półce — mówi Adam Skibiński.

Dodaje, że sieci pobierają również opłaty cykliczne, takie jak bonus roczny (do 3 proc. obrotu dostawy w sieci), budżet promocyjny (do 3 proc. obrotu), dodatkowe obniżenie ceny podczas promocji wysokości 3-5, a nawet 7 proc. pierwotnej ceny wynegocjowanej w kontrakcie.

Najgorzej mają mali

Najtrudniej o właściwe relacje z wielkimi sieciami handlowymi małym i średnim producentom, którzy nie posiadają własnej utrwalonej marki.

— Niebezpieczeństwo polega na konieczności stałego monitorowania kosztów współpracy. Gdy sprzedaż do sieci stanowi ponad 50 proc. przychodów firm, producent popada w uzależnienie od sieci handlowej i jest zmuszony przyjąć kolejne, niewygodne warunki — tłumaczy Adam Skibiński.

Jego zdaniem, wśród rodzimych dostawców wyraźnie widać brak nowoczesnej kultury handlowej, co przejawia się w nieznajomości odpowiednich technik negocjacyjnych, które można wykorzystać w rozmowach z hipermarketami.

— Pokutuje brak tradycji, na której tego rodzaju nowe postawy handlowe mogłyby się wykształcić — ocenia Adam Skibiński.

W jego opinii, polski producent jest bezradny w konfrontacji z drapieżną, wielką siecią handlową.

Okiełznać demona

Wielu dostawcom sieć handlowa jawi się jako pewnego rodzaju demon, któremu nie można się przeciwstawić. Tymczasem jest przynajmniej kilka sposobów na rozwiązanie tego problemu — mówi Adam Skibiński.

Jego zdaniem, szansą dla producentów obsługujących sieci jest współpraca z firmami konsultingowymi, które pomogą opracować strategię współpracy z hipermarketami.

— Chodzi o wykorzystanie odpowiednich technik negocjacyjnych, ale też pewną psychologię działania w stosunku do partnerów handlowych reprezentujących hipermarkety — twierdzi Adam Skibiński.

W jego opinii, działania szkoleniowe powinny iść w parze z konsekwentnym kreowaniem marki producenta.

— Silna marka jest sposobem na obronę przed nadmiernym wykorzystaniem przez sieć handlową — dodaje Adam Skibiński.