Styczeń zaskoczył zarządzających. Był zdecydowanie gorszy, niż spodziewali się nawet najwięksi pesymiści. Indeksy na warszawskiej giełdzie obsunęły się w pierwszym miesiącu roku ponad 14 proc. To jeden z najgorszych wyników w historii GPW.
Najlepiej z tak dotkliwą przeceną poradziły sobie najmniejsze fundusze
inwestycyjne. Styczniowym liderem okazał się Subfundusz Allianz Małych i
Średnich Spółek. Jego zarządzający Marek Mikuć miał w portfelu zaledwie 1,7 mln
zł. To nie uchroniło go jednak przed stratami. Klienci mikrusa stracili w
styczniu „zaledwie” 6,1 proc. To najlepszy wynik w grupie produktów akcyjnych.
Na drugim miejscu uplasował się produkt tego samego towarzystwa Subfundusz
Allianz Budownictwo 2012 (3,2 mln zł aktywów). Wartość jego jednostki
inwestycyjnej spadła w styczniu o 6,5 proc. Pierwszą trójkę zamyka DWS Polska
Akcji Spółek Eksportowych z ujemnym wynikiem 7,1 proc. (4,2 mln zł aktywów).
Małe fundusze biły na głowę większych konkurentów nieprzygotowanych na
tak dramatyczne spadki. Przedstawiciele krajowych TFI szacują, że w styczniu ich
klienci sprzedali jednostki inwestycyjne za ponad 10 mld zł. W tej sytuacji
zarządzający musieli szybko reagować, aby spełnić wolę oszczędzających. Jeśli
portfel ma wartość milionów złotych, to bez większego wysiłku można nim
dynamicznie zarządzać, nawet na tak trudnym rynku, z jakim mieliśmy do czynienia
w styczniu. Tymczasem duże fundusze o portfelach akcji wartych miliardy złotych
przypominały bardziej słonia w składzie porcelany. Każda większa ich transakcja
sprzedaży od razu przekładała się na notowania. A jeśli chodzi o mało płynną
spółkę, to jest jeszcze gorzej. Przy dużym zaangażowaniu fundusz musi rozkładać
transakcję w czasie. W przeciwnym wypadku skutkuje to załamaniem kursu. To jest
specyfika warszawskiej giełdy. Nadal jest ona mało płynna, szczególnie na tle
parkietów zachodnich.
Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku funduszy akcji zagranicznych. W
styczniu najlepszy wynik to zysk 3,1 proc. Chodzi o Subfundusz Noble Fund
Luxury, który zarządza aktywami o wartości zaledwie 0,5 mln zł. Na drugim
miejscu uplasował się Subfundusz Skarbiec — Private Equity. Jego klienci
zarobili w tym okresie 1,5 proc. Aktywa produktu to 8,6 mln zł. Trzecie miejsce
zajął Millennium Średnich Spółek Europy Środkowo-Wschodniej o aktywach wartych 4
mln zł. Wartość jego jednostki inwestycyjnej wzrosła w tym okresie o 0,06 proc.
Przed styczniową dekoniunkturą na światowych rynkach finansowych
skutecznie broniły się fundusze krajowego rynku długu. Powód? Inwestorzy
zwątpili w jastrzębią politykę Rady Polityki Pieniężnej i nagle rzucili się na
polskie papiery skarbowe. W tej kategorii najlepszy okazał się PKO/Credit Suisse
Obligacji Długoterminowych. Jego klienci zarobili w styczniu 3,3 proc. To niezły
wynik. Dla porównania, przez ostatni rok ten produkt dał zarobić 4,97 proc.