Małe jest kuszące

Jacek Konikowski
opublikowano: 05-11-2007, 00:00

Debiutująca dziś na parkiecie Ronson Development Group pod kilkoma względami jest spółką inną od pozostałych.

Kiedy prawie jedenaście lat temu szef Ronsona pierwszy raz przyleciał do Polski, zaskoczyły go dwie rzeczy: niemal symboliczne ceny mieszkań i kolejka przed KFC, bo czegoś podobnego wcześniej nigdzie na świecie nie widział.

— Nie przypuszczałem, że można stać w kolejce po kawałek kurczaka — wspomina pierwsze chwile w naszym kraju Dror Dory Kerem, prezes grupy Ronson.

Dzisiaj wciąż dziwi go jedno. Dla odmiany: wysokie ceny mieszkań. No, może nie tak jak w Izraelu, gdzie apartament w Tel Awiwie kosztuje ponad milion dolarów, ale jednak. Tam Ronson ma swoje korzenie, ale Ronson Europe to firma działająca wyłącznie w Polsce. Jej udziałowcami są: ITR Dori B.V. i GE Real Estate z grupy General Electric. Pierwsza należy do U. Dori Engineering Works Corp. Ltd. oraz Israel Theatres Ltd. Druga to jeden z największych inwestorów w sektorze nieruchomości na świecie.

Flagi nie powiewają

Gabinet szefa Ronsona różni się od innych. Brakuje w nim mapy Polski z powtykanymi barwnymi chorągiewkami, która stanowi obowiązkowe wyposażenie biura każdego dewelopera.

— Jej brak z pewnością sprawia, że mój gabinet nie jest tak sexy jak u konkurencji, ale zapewniam, że mielibyśmy co wtykać — twierdzi Dror Kerem.

W Warszawie byłoby kilkanaście różnokolorowych chorągiewek, nieco mniej w Poznaniu, Wrocławiu czy w Szczecinie.

W Polsce działają siódmy rok. Zaczęli od Warszawy. Wpierw postawili osiedle mieszkaniowe Słoneczny Skwer na Ochocie. Potem doszły cztery kolejne: Pegaz na Wyścigach, Twój Biały Dom na Kabatach i Lazurowa Dolina na Bemowie. Cztery następne projekty są na ukończeniu: trzy w Warszawie i jeden w Poznaniu.

— Przygotowujemy się do 24 nowych: w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu i w Szczecinie — wylicza Kerem.

Gdyby tylko brak mapy miał odróżniać Ronsona od reszty spółek z indeksu WIG-DEWEL, powiałoby nudą. Ale nie wieje. Ronson to nietypowy deweloper. Co najmniej z dwóch powodów.

— Pierwszy to nasze marże. Praktycznie nie schodzimy poniżej 40 proc. — twierdzi Kerem.

I wcale nie żartuje. Dla jasności: zazwyczaj, gdy deweloper osiąga rentowność rzędu 15-25 proc., mówi o sukcesie, gdy przekroczy 30 proc. — strzelają korki od szampana. Okazuje się, że dla Kerema takie wyniki wcale nie są powodem do radości.

— Drugi to tempo rozwoju. Pod koniec 2006 r. dysponowaliśmy bankiem ziemi umożliwiającym nam wybudowanie trzech tysięcy mieszkań, obecnie już siedmiu tysięcy — przekonuje Kerem.

To już zasługa GE Real Estate, który przed rokiem poważnie dokapitalizował spółkę.

Droga stolica

Ronson wcale się nie upiera, by budować drogie apartamentowce w sercu Warszawy, jak chociażby Meridian na Woli z japońskim ogrodem i wodospadem. Chce je stawiać również w mniejszych miastach. Trochę pod prąd.

— Warszawa jest już za droga. Ceny ziemi rosną w takim tempie i do takich poziomów, że inwestycje w stolicy po prostu przestają nam się opłacać, bo im droższa działka, tym niższa marża. W tym roku znaleźliśmy tylko jedną działkę w rozsądnej cenie. Inni deweloperzy akceptują wysokie ceny ziemi, bo zadowala ich marża rzędu nawet 5-10 proc., ale my nie. Uważam, że rynek warszawski przestał być miejscem do zarabiania naprawdę dużych pieniędzy. Zanim konkurencja się o tym przekona, znajdziemy się krok przed nią — prorokuje Kerem.

Czyli gdzie? Kerem nie ukrywa, że dużo lepsze zyski można dzisiaj osiągnąć w mniejszych miastach. Tym bardziej że — jak twierdzi — w stolicy ceny mieszkań nie wzrosną nawet za dwa, trzy lata. Jedyne, co pójdzie w górę, to koszty budowy. Firma przeprowadziła badania rynku mieszkaniowego w Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie, Bydgoszczy, Łodzi i w Trójmieście.

— Wyniki potwierdzają, że miasta, te ze względu na brak budownictwa mieszkaniowego o podwyższonym standardzie, mają wysokie możliwości wzrostu. Dlatego rozpoczęliśmy projekty w Poznaniu, Wrocławiu i w Szczecinie. Potem, kto wie, może także w Olsztynie, Bydgoszczy i innych miastach podobnej wielkości. Spodziewamy się w nich dużego wzrostu gospodarczego i demograficznego oraz niedoboru podaży budownictwa mieszkaniowego o wysokim standardzie — mówi Kerem.

Podaje ciekawe liczby. Okazuje się, że budowa apartamentowca w Olsztynie czy w Bydgoszczy może być bardziej opłacalna niż np. w stolicy Bułgarii czy Słowacji.

— Cena metra kwadratowego na przykład w największych miastach Bułgarii sięga 4 tys. zł, a w Olsztynie czy w Bydgoszczy można sprzedawać lokale po 6 tys. zł za mkw. — wyjaśnia Kerem.

Ronson zamierza budować mieszkania o podwyższonym standardzie wszędzie tam, gdzie ludzi na nie stać, niekoniecznie w Warszawie. Co ciekawe, podobną strategię rozwoju przyjął inny niedawny debiutant na warszawskiej giełdzie rodem z Izraela — Plaza Centers, który planuje budowę centrów handlowo-rozrywkowych w mniejszych miastach Polski. A w każdym multipleks. Oczywiście — Cinema City. Na co Ronson przeznaczy pieniądze z emisji? Dla Kerema sprawa jest oczywista:

— Głównie na zakup ziemi pod nowe inwestycje — mówi szef Ronson Development. n

Jacek

Konikowski

Grupa Ronson Europe w liczbach

5

Tyle inwestycji zakończyła firma, sprzedając ponad 771 mieszkań o łącznej powierzchni 60,7 tys. mkw.

4,7

tys. Tyle mieszkań o łącznej powierzchni 355,3 tys. mkw. zamierza wybudować w najbliższym czasie.

31,9

mln zł Taki zysk netto osiągnęła grupa w zeszłym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Konikowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu