Małe mieszkania ciągle w cenie

Malwina Wrotniak-Chałada Bankier.pl
opublikowano: 2017-05-03 22:00
zaktualizowano: 2017-05-03 16:47

Ceny małych mieszkań na wynajem trzymają się mocno i nie dość, że nie chcą spadać, to w niektórych miastach systematycznie pną się do góry.

Według danych publikowanych w comiesięcznych raportach Bankier.pl i otodom. pl, w ciągu ostatnich dwóch lat najmocniej, bo o ponad 20 proc., podrożał wynajem małych mieszkań w Gdańsku, Łodzi i we Wrocławiu.

To prawidłowość znana z wielu segmentów polskiego rynku nieruchomości — mimo coraz prężniej rozwijających się ośrodków biznesowych i akademickich w różnych częściach kraju najdroższe mieszkania na wynajem także w przypadku małego metrażu niezmiennie oferuje Warszawa. Za podnajęcie lokum o powierzchni do 38 mkw. w stolicy trzeba zapłacić około 2100 zł — wynika z danych udostępnionych redakcji Bankier.pl przez serwis otodom.pl. O miano drugiego najdroższego miasta pod względem wynajmu małych lokali od połowy zeszłego roku biją się Gdańsk i Wrocław.

W obydwu przypadkach ceny najmu mieszkań o metrażu do 38 mkw. oscylują w okolicach 1600 zł. Nieco tańszy, choć nieznacznie, jest Kraków, gdzie ogłoszeniodawcy życzą sobie stawek średnio na poziomie niespełna 1500 zł. Mieszkańcy pozostałych analizowanych przez Bankier. pl i otodom.pl miast (Lublin, Katowice, Poznań, Łódź, Szczecin, Bydgoszcz) mogą przygotować się na mniejsze wydatki, mieszcząc się z miesięcznym budżetem mieszkaniowym w przedziale między 1000 a 1500 zł. Taki lub nieznacznie zmieniony układ sił obowiązuje na rynku od dawna, dlatego wybierający jako miejsce zamieszkania stolicę Dolnego Śląska czy Małopolski wiedzą, że powinni spodziewać się stawek wyższych niż w Katowicach czy Łodzi.

Trudniejsze do przewidzenia są notowane na poszczególnych rynkach zmiany cen. A mówiąc o zmianach w kontekście ostatnich dwóch lat, mowa przede wszystkim o wzroście. I tak, najboleśniejsza była zwyżka stawek dla mieszkańców nie tyle Warszawy, gdzie w ostatnich dwóch latach ceny poszły w górę o 17 proc., ale Wrocławia, Gdańska, xŁodzi czy Bydgoszczy. Nieprzekraczające 38 mkw. mieszkania na wynajem są w tych miastach droższe niż dwa lata wcześniej o 22 proc. Nic nie wskazuje na to, by ceny małych mieszkań miały nagle znaleźć się w odwrotnym trendzie.

Lokale z tego segmentu były, są i będą łakomym kąskiem dla inwestorów jako cieszące się zainteresowaniem wśród wielu najemców. Mniejsze, choć często proporcjonalnie droższe za metr kwadratowy, nominalnie wciąż wygrywają ceną nad lokalami o większym rozmiarze. Wiedzą o tym deweloperzy, którzy niezmiennie rezerwują sporą część inwestycji pod niewielkie lokale.

Według danych udostępnionych redakcji Bankier.pl przez portal RynekPierwotny.pl, w przypadku wielu inwestycji w kraju prawie połowę mieszkań (Gdańsk — 46 proc., Kraków — 45 proc., Poznań — 43 proc., Warszawa — 42 proc.) stanowią lokale dwupokojowe. Znacznie mniejszy jest udział kawalerek reprezentujących zaledwie kilka procent lokali w inwestycjach planowanych do oddania w największych polskich miastach.

— Udział M1 wynosi od 4 proc. we Wrocławiu do 10 proc. w Krakowie. Wiele osób zamiast takich mieszkań jednopokojowych woli kupić kompaktowe M2 o powierzchni 30-40 mkw. — twierdzi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Łącznie mieszkań 1- i 2-pokojowych w nowo budowanych blokach deweloperskich jest najwięcej w Krakowie (55 proc.), Gdańsku, Poznaniu (po 52 proc.) i Warszawie (51 proc.).

— Warto zwrócić uwagę na sytuację Łodzi, w której M1 (6 proc.) oraz M2 (33 proc.) łącznie stanowią najmniejszą część lokali deweloperskich z rychłym terminem oddania (tylko 39 proc.). Łodzianie dzięki niskim cenom metrażu mogą łatwiej kupić na przykład M3 lub M4 — dodaje Andrzej Prajsnar.