Małe pozycje zmniejszają ryzyko

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2015-03-17 00:00

Podstawowy błąd na foreksie to otwieranie pozycji zbyt dużych w stosunku do kapitału. Jedna nie powinna prowadzić do straty większej niż 1-3 proc.

Handel na foreksie opiera się na dźwigni finansowej. Oznacza to, że by inwestować w jakiś instrument, nie trzeba dysponować kapitałem będącym jego równowartością. Wystarczy jej ułamek zwany depozytem zabezpieczającym. W porównaniu z wartością instrumentu depozyt jest bardzo mały. Pomijając ekstremalne oferty, wynosi zazwyczaj 0,5-1,5 proc. wartości instrumentu.

To ułatwia wejście na rynek, ale też determinuje możliwość dużego zarobku lub straty. Nawet niewielka zmiana wyceny instrumentu przekłada się bowiem na sporą zmianę salda rachunku. Jeśli inwestor zarabia — wszystko jest w porządku, gorzej jeśli sytuacja na rynku rozwija się w niepożądanym kierunku.

Dlatego tak ważne jest odpowiednie zarządzanie kapitałem. Według Daniela Kosteckiego, analityka rynków finansowych w HFT Brokers DM, wielkość depozytu powinna być ściśle związana z wielkością transakcji. Większość inwestorów wpłaca zaś mały depozyt i zawiera duże transakcje, co przyczynia się do tak spektakularnych wyników, o jakich słyszymy przy okazji różnych konkursów. Ale jeśli podejmie się niewłaściwą decyzję — straty są równie duże.

transakcji w mikrolotach, czyli 0,01 podstawowej jednostki transakcyjnej na foreksie. Należy jednak uważnie sprawdzić dostępność mikro- i minilotów (0,1 lota) w specyfikacji instrumentów danego brokera. Zdarza się bowiem, że ułamki podstawowej jednostki transakcyjnej są dostępne, ale dopiero przy transakcjach powyżej jednego lota. W praktyce oznacza to, że można otworzyć pozycję o wielkości 1,1 czy 1,5 lota, ale nie można otworzyć pozycji o wielkości 0,9 czy 0,5 lota.

Tak jak wartość wpłaty na rachunek, tak i skala ponoszonego ryzyka jest kwestią indywidualną każdego inwestora. Brokerzy dość zgodnie radzą jednak założyć, że na jednej transakcji strata nie może być wyższa niż 1-3 proc. wpłaconego kapitału. Przy wpłacie 10 tys. zł daje to 100-300 zł. Seria dziesięciu nietrafionych transakcji uszczupla wtedy portfel o 1-3 tys. zł.

— Zarządzać kapitałem trzeba na podstawie własnych, z góry ustalonych zasad, dzięki którym inwestor utrzyma się na rynku nawet po serii nietrafionych transakcji. Pomocne mogą być zasady typu: „nie otwieram pozycji za więcej niż…”, „nie dopuszczam do strat większych niż…”. Wolniej, ale stabilniej. A nade wszystko nie wiązać się uczuciowo z pozycją i rynkiem, ale z arkuszem kalkulacyjnym i wyłącznikiem komputera — radzi Robert Kosowski, dyrektor ds. marketingu w DM mBanku.

Lot lotowi nierówny

Elementem zarządzania kapitałem może być też wybór instrumentu i ogólnej strategii funkcjonowania na rynku.

— Początkujący inwestor powinien zacząć od zajmowania pozycji na kilka dni czy tygodni, a nie od prób łapania kilkugodzinnych ruchów. Dla tych, którzy obawiają się dużej zmienności, wskazana jest para EUR/PLN. Inwestor łatwo się w niej odnajdzie, bo od kilku lat utrzymuje się z grubsza w przedziale 4-4,40 zł za euro. Poziom 4,40 zł za euro jest więc atrakcyjny do zajmowania pozycji krótkiej, a 4 zł — długiej — mówi Tomasz Mączka.

Odnosząc się do wyboru instrumentu jako elementu zarządzania kapitałem, warto wrócić do kwestii lotów. W przypadku instrumentów opartych na surowcach brokerzy potrafią mieć w ofercie dwa bliźniacze instrumenty. Jeden można określić jako klasyczny, drugi jako zminiaturyzowany. I choć na obu nie można otworzyć pozycji mniejszej niż jeden lot, to jeden lot instrumentu zminiaturyzowanego odpowiada 0,1 lota instrumentu klasycznego. © Ⓟ

Pokochaj wyłącznik

By rozważać, czy pozycja jest duża czy mała w stosunku do kapitału, trzeba jednak najpierw wpłacić jakieś pieniądze na rachunek. — Z jaką kwotą wejść na rynek — to kwestia bardzo indywidualna. Poziom 5-10 tys. zł wydaje się na tyle sensowny, że strata nie będzie bolesna, a ewentualny zysk już zauważalny. Bo jeśli ktoś wpłaci 10 tys. zł i zarobi 100 proc., to przybędzie mu 10 tys. zł. A 100 proc. zysku w rok to przecież bardzo dobry wynik — mówi Tomasz Mączka, menedżer ds. sprzedaży w Noble Securities. Daniel Kostecki radzi nawet zaczynać z 2-3 tys. zł, o ile broker pozwala na realizowanie