Plany jednej z największych korporacji zajmującej się handlem elektroniką Amerykanie potraktowali jako odpowiedź na nowe potrzeby klientów i zmianę stylu życia społeczeństwa. Według analityków, to może być kamyczek, który wywoła lawinę. Potrzebę zmian widać w notowaniach międzynarodowych gigantów handlu. Najwięksi detaliści dali zarobić akcjonariuszom w tym roku kilka razy mniej niż czołowe indeksy.
Koniec pewnej ery
Mimo poprawy na rynku pracy w USA i coraz lepszych wyników indeksów zaufania konsumentów Amerykanie nadal szukają oszczędności. Paradoksalnie tracą na tym największe sieci handlowe, które kusiły klientów niskimi cenami i głośnymi promocjami. Klienci wydali w hipermarketach setki dolarów, wypełniając koszyki również innymi towarami o większej marży. Zaciskanie pasa klientów to jeden z powodów, dla których sieć Best Buy, jedna z czołowych korporacji handlujących sprzętem RTV i elektroniką, postanowiła zmienić proporcje małych i wielkich placówek. Władze spółki poinformowały, że zamkną 50 sklepów wielkopowierzchniowych i otworzą 100 mniejszych placówek. Według analityków zza oceanu, to może oznaczać początek końca ery hipermarketów.
Dużym trudniej się rozpędzić
Czołówka amerykańskich detalistów nie rezygnuje z wielkich placówek, jednak w odpowiedzi na coraz trudniejszy rynek sieci handlowe, takie jak Best Buy i Wall-Mart, chętniej stawiają na mniejsze sklepy. Best Buy planuje podwojenie liczby małych sklepów do 2016 r. Wall-Mart wybuduje 100 placówek o mniejszej powierzchni w tym roku. Większą wagę do małych sklepów przywiązują również spółki Carrefour i Tesco.
Pierwszy kwartał 2012 r. był dobry dla rynku akcji. Indeks S&P500 zanotował najlepszy początek roku od 1998 r. ze wzrostem w okolicach 12 proc. Jeszcze lepiej było w Niemczech, indeks DAX urósł od stycznia o prawie 18 proc. Hossy nie było widać na akcjach największych światowych detalistów. Walory Wall-Marta podrożały o 3 proc. w pierwszym kwartale, podobnie jak niemieckiego Metro AG. Sieć Best Buy zanotowała wzrost o 1,3 proc. w tym samym czasie. Cena akcji francuskiej grupy Carrefour wzrosła o 1 proc. od stycznia. W tę prawidłowość nie wpisały się notowania grupy Target, która zanotowała 14 procentową poprawę na Wall Street od początku roku, i Tesco (wzrost o 12 proc.).
Zadyszkę widać w liczbach
Słabsza gospodarka przełożyła się na sprzedaż sieci hipermarketów, a ostra konkurencja zmusiła firmy do obniżania marż. Te i inne czynniki wpłynęły na tempo poprawy wyników finansowych. Metro AG, największy niemiecki detalista, właściciel marek Saturn, Media Markt, Real i Makro Cash & Carry, zanotował spadek zysku netto o 20 proc. w 2011 r. Mimo to władze spółki nie zmieniły prognoz wyników finansowych na obecny rok.
Sieć marketów spożywczych Tesco podwoiła powierzchnię placówek w latach 2006-11 (do 103 mln mkw.). W tym samym czasie sprzedaż detaliczna na metr kwadratowy oraz EBIT sieci zanotowały spadek o 19 proc. Władze grupy Carrefour, francuskiej sieci marketów, obniżyły o połowę dywidendę za 2011 r., po spadku zysku netto o 14 proc. względem 2010 r.
Internet pokrzyżował plany
Wielkie sieci handlowe przechodzą kryzys wieku średniego. Spowalniająca gospodarka zaszkodziła sprzedaży w samych placówkach, kierując coraz większą liczbę klientów do internetu, ze względu na wygodę i często niższe ceny.
Z podobnych powodów nabywcy coraz częściej korzystają z małych sklepów — tu decyduje przede wszystkim lokalizacja i oszczędność na drogim paliwie.
— Klienci coraz częściej wolą zrobić duże zakupy za pośrednictwem internetu, a artykuły pierwszej potrzeby dokupują w mniejszych, lokalnych sklepach. Ten nowy model kłóci się z ideą zakupów w hipermarkecie — powiedziała agencji Bloomberg Natalie Berg, analityk Planet Retail w Londynie.