Maleje popularność produktów akcyjnych

Tomasz Furman
30-07-2001, 00:00

Maleje popularność produktów akcyjnych

Zła koniunktura giełdowa spowodowała, że wielu klientów spółek zarządzających aktywami zrezygnowało z produktów, które związane są z rynkiem akcji. Z tego samego powodu wzrosła wartość portfeli bezpiecznych.

Fatalna sytuacja na giełdowym rynku akcji wywarła bardzo negatywny wpływ na wartość przynajmniej części portfeli, które oferują spółki zarządzające aktywami. Stagnacja w 2000 roku i spadki cen akcji po kilkadziesiąt procent w roku obecnym spowodowały, że poziom akceptacji strat u wielu inwestorów został już dawno przekroczony. Niektórzy klienci podmiotów zarządzających aktywami przestali wierzyć w długoterminowe dodatnie stopy zwrotów i postanowili wycofać się z oferowanych im produktów akcyjnych zamykając swoje pozycje oraz wychodząc z rynku.

— Coraz większa grupa inwestorów nie wierzy obecnie, że w perspektywie kilku lat na akcjach da się zarobić więcej niż na instrumentach bezpiecznych — uważa Rafał Lis, prezes zarządu Handlowy Zarządzanie Aktywami, spółki posiadającej 12-proc. udział w rynku asset management.

w jego opinii, dopiero po okresie rocznego uzyskiwania satysfakcjonujących wyników będzie łatwiej pozyskiwać aktywa do portfeli akcyjnych. Należy jednak pamiętać, że dla wielu inwestorów lokujących środki w tym segmencie rynku horyzont inwestycyjny jest na tyle długi, że nie muszą się oni przejmować ostatnimi zmianami notowań na warszawskiej giełdzie. Także zarządzający są pełni nadziei, wierzą w przyszłe wzrosty, które zrekompensują ostatnie spadki i w efekcie dadzą lepsze stopy zwrotu niż na instrumentach bezpiecznych.

Najwięcej osób, co zresztą jest psychologicznie zrozumiałe, podejmuje decyzje o wycofaniu się z rynku akcji w momencie dołka koniunkturalnego. Panujące wtedy nastroje są też najgorsze. To zdarzenie jest jednym z głównych powodów, dla którego ceny notowanych walorów później tak gwałtownie się odbijają. Dzieje się tak dlatego, że wszyscy inwestorzy, którzy mieli sprzedać swoje walory już to uczynili. Wtedy też rynek nie ma innego wyjścia, jak tylko zacząć systematyczne odrabianie strat.

— Sytuacja na rynku akcji może jeszcze przez kilka miesięcy być zła. Mimo to w 2001 roku powinniśmy mieć na warszawskiej giełdzie punkt zwrotny, po którym nastąpi zdecydowane odbicie — twierdzi Rafał Lis.

Rynek z zasady dyskontuje przyszłość, dlatego ewentualne wzrosty będą miały miejsce zapewne zanim pojawią się pozytywne informacje makroekonomiczne mogące potwierdzić korzystne zmiany na parkiecie. Oznacza to, że niezbędna jest zmiana nastawienia uczestników obrotu papierami wartościowymi względem przyszłości. Analitycy liczą na lepsze wyniki krajowej gospodarki w 2002 roku, co dałoby właśnie szansę na pozytywną zmianę nastrojów jeszcze w tym roku.

Zła koniunktura na rynku akcji spowodowała, że zarządzający aktywami więcej klientów pozyskują do portfeli bezpiecznych, głównie opartych na obligacjach Skarbu Państwa, bonach skarbowych oraz papierach komercyjnych emitowanych przez przedsiębiorstwa.

— Wartość aktywów ulokowanych przez nas w papierach dłużnych ciągle rośnie. Głównym powodem jest napływ nowych klientów, którzy powierzają nam pieniądze niemal wyłącznie na inwestycje w instrumenty bezpieczne — uważa prezes spółki Handlowy Zarządzanie Aktywami.

Poza akcjami, obligacjami i bonami skarbowymi HanZA inwestuje jeszcze w papiery niedopuszczone do publicznego obrotu, tj. w commercial papers oraz sporadycznie działa na rynku futures. Klienci nie są przy tym szeroko zainteresowani inwestowaniem za granicą, mimo że coraz więcej zarządzających oferuje takie działania. Drastyczną przebudowę obecnych portfeli przewiduje się dopiero po wejściu Polski do struktur Unii Europejskiej, a w szczególności po przystąpieniu do Europejskiej Unii Monetarnej (EMU). Podstawowym czynnikiem, który dzisiaj powstrzymuje wielu zarządzających z wchodzeniem na rynki zagraniczne, jest ryzyko kursowe. Wejście do EMU usunie tę barierę, co zaowocuje wzrostem inwestycji na rynkach zewnętrznych, czego przykłady były już widoczne m.in. w Hiszpanii.

— W Polsce rynek zarządzania aktywami, na który składają się zarówno portfele zarządzane na zlecenie, jak i fundusze inwestycyjne, znajduje się nadal w początkowej fazie rozwoju. Wielkość zgromadzonych w jego ramach środków jest niewielka w porównaniu z kwotami, jakie zgromadzone są na depozytach w bankach — uważa Rafał Lis.

Jego zdaniem, proporcje w niektórych krajach naszego regionu są zdecydowanie lepsze. Z tego też powodu należy spodziewać się, że ten segment będzie w przyszłości dynamicznie się rozwijał. Obecnie jednak rynek zarządzania aktywami ewoluuje niedostatecznie szybko z co najmniej dwóch powodów. Pierwszym z nich jest mała atrakcyjność inwestycji w akcje. Drugim równie istotnym czynnikiem jest duża konkurencja ze strony wysokich stóp procentowych. Najprostsze produkty, takie jak depozyt, są dziś na tyle atrakcyjne, że przyciągają zainteresowanie większości klientów. Gwarantują bowiem może niezbyt wysoki zysk, ale stabilny i co najważniejsze znacznie bezpieczniejszy niż ma to miejsce w przypadku rynku akcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Furman

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Maleje popularność produktów akcyjnych