Kierowane przez Jarosława Dominiaka Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych zamierza w 2003 r. stworzyć rating spółek przyjaznych drobnym inwestorom. A wszystko po to, by poprawić relacje inwestorskie między spółkami a jej mniejszościowymi akcjonariuszami, które do tej pory nie należały do najlepszych.
„Puls Biznesu”: Z jakimi problemami zwracają się do stowarzyszenia drobni inwestorzy?
Jarosław Dominiak: W odróżnieniu od instytucji, osobom fizycznym często brakuje wiedzy, narzędzi i siły przebicia w dążeniu do ochrony praw właścicielskich, wynikających z faktu bycia akcjonariuszem spółki publicznej. Stąd naszym głównym celem jest ochrona interesów drobnych inwestorów. Ci najczęściej sygnalizują nam nadużycia lub wręcz przestępstwa popełniane w spółkach. Jeżeli faktycznie są ku temu przesłanki, wówczas zgłaszamy taką sprawę w KPWiG lub prokuraturze. Staramy się też mediować z władzami firm, aby zmieniły politykę w stosunku do drobnych akcjonariuszy, jeśli ci uznają ją za niekorzystną.
- Jakie zatem sukcesy i porażki macie Państwo na koncie?
Do sukcesów stowarzyszenia mogę zaliczyć przekonanie inwestora strategicznego zakładów Grajewo, by ta spółka pozostała w obrocie publicznym. Ale nie tylko. Dzięki działaniom SII nie doszła do skutku fuzja Pagedu i Yawalu ze względu na bardzo niekorzystny sposób ustalenia parytetu wymiany akcji oraz sztuczne zawyżanie wartości jednej spółki kosztem drugiej. Działamy też w Mostostalu Płock, którego inwestorzy mniejszościowi są w konflikcie z zarządem spółki oraz jej inwestorem dominującym, czyli Mostostalem Warszawa. Moim prywatnym zdaniem, Mostostalu Płock w ogóle nie powinno być na giełdzie. Spółka nie ma świadomości, co to znaczy mieć akcjonariuszy innych niż większościowy, pod którego dyktando realizowane są wszystkie działania. Środki zebrane z rynku przy ofercie publicznej nie zostały wykorzystane na rozwój firmy. Służą głównie do nabywania kolejnych weksli Mostostalu Warszawa. Proponowaliśmy podział gotówki i wypłatę jej w formie dywidendy, ale nasze apele pozostają na razie bez odpowiedzi.
- Najnowszą dziedziną, którą zajęliście się Państwo, są relacje inwestorskie. Jak Pan ocenia jakość kontaktu spółek z drobnymi akcjonariuszami?
W olbrzymiej większości przypadków jest ona fatalna. Dzieje się tak, ponieważ firmy patrzą przez pryzmat inwestorów instytucjonalnych. Mali inwestorzy są traktowani po macoszemu. Zarządy przypominają sobie o ich istnieniu tylko przy okazji emisji akcji, a potem ponownie o nich zapominają. Chcemy zmienić to nastawienie. Na Zachodzie firmy dbają o swoich drobnych akcjonariuszy np. poprzez programy lojalnościowe. U nas tego nie ma. A m.in. od tego, jak bardzo spółka jest przyjazna dla małych inwestorów, zależy to, czy jej akcje są chętnie kupowane.
W 2003 r. chcemy opracować — wzorem europejskich stowarzyszeń inwestorskich — własny rating spółek przyjaznych inwestorowi indywidualnemu. Nie chcemy za jego pośrednictwem mówić: „kupujcie” bądź „nie kupujcie” akcji danej spółki. Naszym celem jest tylko zaakcentowanie faktu, w jakim stopniu firma dostrzega bądź nie zauważa mniejszościowych akcjonariuszy. Na razie nie chciałbym jednak mówić o szczegółach, ponieważ jeszcze pracujemy nad założeniami.
- To, o czym Pan mówi łączy się z tematyką zasad corporate governance. Jak inwestorzy oceniają pomysł wprowadzenia na giełdzie kodeksu dobrych praktyk?
Samą ideę zasad dobrych praktyk postrzegamy bardzo dobrze. Jednak spotkałem się też z opiniami, że pomysł ten jest tylko „tematem zastępczym”. Inwestorzy zwracają bowiem uwagę, że kluczem do wyeliminowania złych praktyk jest zwiększenie skuteczności egzekwowania istniejącego prawa. Z tym zaś jest bardzo źle. Najpierw powinniśmy dążyć do sytuacji, w której będą respektowane przepisy prawa, a dopiero później martwić się o wartość dodaną, jaką są zasady ładu korporacyjnego.
- Modne hasło, ale w Polsce właściwie nieznane, to kluby inwestorów. Jaki jest stosunek SII do tej idei?
Rzeczywiście, kluby są szeroko rozpowszechnione w Europie Zachodniej. Od lutego rozpoczynamy propagowanie polskich klubów inwestorów. Pierwszy z nich już działa, zatem przestaje być to jedynie idea. Głównym celem, jaki przyświeca członkom klubu, jest poznanie i zrozumienie mechanizmów gospodarczych, finansowych i giełdowych. Nauka odbywa się w sposób praktyczny — klubowicze podejmują decyzje zakupu lub sprzedaży papierów wartościowych nabywanych za wpłacaną co miesiąc przez każdego niewielką sumę pieniędzy. Kluby są spółkami cywilnymi. Taka forma prawna, w odróżnieniu od innych spółek osobowych, nie wymaga długotrwałych i kosztownych formalności związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Klub nie prowadzi działalności gospodarczej. Pozwala to na jego założenie praktycznie bez kosztów w ciągu 30 minut.