Mało efektywne mielenie klimatu

Jacek Zalewski
opublikowano: 2009-09-23 00:00

W gmachu ONZ nad Rzeką Wschodnią w Nowym Jorku sekretarz generalny Ban Ki-moon otworzył we wtorek debatę generalną 64. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Jej lejtmotywem są zmiany klimatyczne, a światowi przywódcy mają określić pozycje startowe swoich państw przed grudniowym szczytem klimatycznym w Kopenhadze.

Z oczywistych powodów najbardziej oczekiwano wystąpienia Baracka Obamy, dla którego była to ONZ-owska premiera. Prezydent USA zachował się mniej więcej tak, jak niedawno w kwestii tarczy antyrakietowej. Czyli zdecydowanie zdystansował się od poglądów George’a W. Busha — będącego nieprzejednanym wrogiem protokołu z Kioto — i zadeklarował, że Stany Zjednoczone są poważnym partnerem w walce z globalnym ociepleniem, a zarazem uniknął jakichkolwiek konkretów. Zwłaszcza zaś odniesień do utrąconej niedawno w Senacie ustawy nakazującej amerykańskiemu przemysłowi ograniczenie trucia.

Dokładnie wtedy, gdy trwała klimatyczna debata i przemawiali wielcy tego świata — na przykład chiński przywódca Hu Jintao czy Nicolas Sarkozy — prezydent Lech Kaczyński przemierzał rządowym Tupolewem ocean. Trudno uwierzyć, ale w rozpowszechnionym przez prezydencką kancelarię programie owa inauguracyjna debata wpisana została na… środę 23 września. Być może coś się komuś pomyliło, ale spokojnie — nasz prezydent naprawdę nic nie stracił, a w ONZ-owskim zgiełku nikt nie zauważył jego nieobecności.