Na początku października w Krakowie rozpoczynają się zdjęcia do bollywoodzkiego filmu „Mujjahir”. Kraków wygrał rywalizację o ten film z czeską Pragą. Dzięki ofercie przygotowanej wspólnie z Alvernia Studios, firmą Stanisława Tyczyńskiego.

— Wygraliśmy, bo pracujemy kompleksowo. Potrafimy zrobić dla filmowca wszystko — od zezwoleń na zdjęcia i zmiany w ruchu ulicznym po zapewnienie aktorów i całej techniki — mówi Rafał Orlicki, zastępca dyrektora Krakowskiego Biura Festiwalowego, odpowiedzialny za Krakowską Komisję Filmową.
Krakowskie Biuro Festiwalowe i założyciel radia RMF FM podpisali list intencyjny o współpracy.
— Wspólnie się budżetujemy, by składać oferty. My jesteśmy w stanie udostępnić miasto, Alvernia — zająć się stroną techniczną. Mamy też finansową zachętę dla producenta
— Regionalny Fundusz Filmowy w Krakowie o wartości 2 mln zł — mówi Rafał Orlicki.
Efekt współpracy? Na razie to reklamówka operatora sieci Play i wspomniany już bollywoodzki film. Ale ambicje są spore.
— Chcielibyśmy Oscara. Kraków to najlepsze miejsce na filmy oskarowe. Marzy mi się, by w Krakowie choć częściowo wyprodukować film, który zdobędzie tę najwyższą nagrodę filmową — mówi Rafał Orlicki.
Alvernia Studios ma pomóc przyciągnąć produkcję filmową do Krakowa. Na razie jest ona dość mocno scentralizowana w Warszawie.
— Wierzymy w potencjał Małopolski — mówi Rafał Orlicki.
— Alvernia Studios działa na rynku polskim i międzynarodowym. Już zainwestowaliśmy w amerykańską produkcję: realizujemy film „Vamps” z Sigourney Weaver w jednej z głównych ról. Nie zapominamy jednak o korzeniach. Współpracując z Krakowską Komisją Filmową, zmieniamy polski krajobraz filmowy, przenosimy punkt ciężkości na południe kraju — mówi Robert Kalinowski, rzecznik Alvernia Studios.
Czy ambitne plany się powiodą?
— Najważniejszą sprawą jest konkurencja cenowa. Jeżeli Alvernia zastosuje konkurencyjne ceny, to oczywiście przyciągnie chętnych. Kartą przetargową może być też szybkość przyjmowania zleceń — w Warszawie realizuje się dużo seriali, więc studia, montażyści i dźwiękowcy są obłożeni — mówi Anna Wróblewska ze Stowarzyszenia Filmowców Polskich.
— Wraz z kilkoma innymi firmami z Małopolski Alvernia uczestniczyła w przygotowaniu wyceny do komercyjnego kosztorysu producenckiego, którym zalaliśmy Warszawę. Wnioski są jednoznaczne — region jest bardzo konkurencyjny cenowo. Kraków ma też wartość dodaną — jest rewelacyjnym miejscem na spędzanie czasu po planie zdjęciowym — ripostuje Rafał Orlicki.