Fortis Bank Polska nie planuje przejęć, choć ma na to pieniądze. Stawia na kredyty hipoteczne oraz dla firm małych i średnich.
W ubiegłym roku notowany na warszawskiej giełdzie Fortis Bank Polska zarobił netto 36,4 mln zł, o 5 mln zł więcej niż w 2002 r.
— To wynik przyspieszonego rozwoju. Mamy już zwrot z kapitałów (ROE) 7 proc., ale w grupie Fortis standardem jest 12 proc. To nasz cel, choć może jeszcze nie na ten rok — mówi Ronnie Richardson, prezes Fortis Bank Polska.
Bez zakupów
Zarząd jeszcze nie zdecydował o wysokości dywidendy. W ubiegłym roku wypłacił 30 mln zł, czyli prawie cały zysk netto.
— Decyzję podejmiemy na przełomie marca i kwietnia. Nie brakuje nam kapitału. Nasz współczynnik wypłacalności wynosi 12,7 proc., co wystarczy na rozwój w 2004 r. Mamy też zabezpieczenie w postaci 400 mln EUR (1,9 mld zł) pożyczki od inwestora strategicznego — wyjaśnia prezes.
Ta znaczna pożyczka nie pójdzie na przejęcia innych banków.
— Dostaliśmy ją na wzmocnienie pozycji rynkowej, a nie zakupy. Stawiamy na wzrost organiczny. Ewentualnymi przejęciami zajmuje się nasz inwestor i nic nie wiem o jego planach. Pewne jest tylko, że nie chce sprzedać naszego banku — mówi Ronnie Richardson.
W opinii Marcina Materny, analityka Millennium DM, wypłata dywidendy z zysku przy równoczesnym zaciąganiu pożyczki świadczy o tym, że bank zmienia strukturę kapitału.
— Pożyczka jest olbrzymia i moim zdaniem nie zostanie wykorzystana. Bank musiałby zdecydować się na poważne inwestycje, a na to się nie zanosi — komentuje Marcin Materna.
Powtórzyć wzrosty
Fortis Bank chce skoncentrować się na poprawie wyników finansowych. W ubiegłym roku, mimo dobrego zysku netto, wynik na działalności bankowej spadł o 25,7 mln zł — do 239,7 mln zł.
— To rezultat obniżki stóp procentowych, która ograniczyła wynik z prowizji i odsetek. Zła była także sytuacja na rynku obligacji, na których w 2002 r. udało nam się zarobić 15 mln zł. W ubiegłym roku cieszyliśmy się, że nie było strat. W 2004 r. wynik z działalności bankowej powinien być dużo wyższy. Oczekujemy także znacznego wzrostu zysku netto — podkreśla Ronnie Richardson.
Poprawa ma być skutkiem intensywnej akcji kredytowej. W ubiegłym roku bank zwiększył portfel kredytowy o 900 mln zł — do 2,7 mld zł.
— Równie dużych wzrostów oczekujemy w tym roku. Będziemy nadal rozwijać sprzedaż kredytów hipotecznych oraz kredytów dla małych i średnich przedsiębiorstw, które są naszymi głównymi klientami — mówi Ronnie Richardson.
Bank chce też walczyć o klientów indywidualnych o dochodach średnich i wyższych. W 2003 r. odnotował 18-proc. wzrost ich liczby — do 17 tys.