Mamy mocną gospodarkę, ale słabe indeksy

Emil Szweda
opublikowano: 02-02-2010, 00:00

Trudno racjonalnie wytłumaczyć słabość naszej giełdy, reprezentującej ponoć najmocniejszą gospodarkę w Europie — nie tylko na tle innych rynków akcji, ale także złotego.

Po słabym początku poniedziałkowej sesji mieliśmy próbę odbicia, która doprowadziła WIG20 w okolice piątkowego zamknięcia. Po południu, mimo neutralnej postawy giełd europejskich i silnego wzrostu indeksów w USA na otwarciu, nastroje w Warszawie pogorszyły się, a WIG20 ponownie spadł w okolice minimum z otwarcia. Można jednak mówić o pewnych plusach obecnej sytuacji — minimum z piątku nie zostało pogłębione, a obroty, które towarzyszyły wczorajszej wymianie, były mniej niż skromne (760 mln zł). WIG20 trzyma się też dostatecznie blisko przełamanej linii trendu, by wrócić do niego choćby dzisiaj na otwarciu.

Niestety, zagrożenia są większego kalibru niż szanse. WIG20 wypadł z trendu wzrostowego i spadł poniżej średniej z ostatnich 50 sesji. Od poprzednich tego rodzaju sytuacji — WIG20 testował linię trendu aż siedmiokrotnie w ciągu ostatnich sześciu miesięcy — obecna różni się także tym, że w przeszłości próby kończyły się na jednej, maksymalnie dwóch sesjach. Obecny stan niepewności trwa już pięć dni, co znacznie zwiększa szanse podaży, ponieważ zwątpienie wśród inwestorów może narastać.

Zupełnie inny obraz mieliśmy na rynku walutowym, gdzie kurs euro spadł poniżej 4 zł po raz pierwszy od trzynastu miesięcy. Frank spadł do 2,71 zł i jest najtańszy od dwóch miesięcy, zaś dolar do 2,86 zł (najniższe zamknięcie od 10 dni). Umocnienie złotego pojawiło się w dniu, w którym siły zaczął tracić dolar

— euro podrożało o 0,4 proc.,

do 1,391 USD. Dolar jest silnie wykupiony i korekta jego notowań nie byłaby w tych dniach zaskakująca. Zwłaszcza że — jak podaje Bloomberg — administracja USA planuje na ten rok rekordowy deficyt budżetowy, sięgający ni mniej, ni więcej tylko 1,6 bln dolarów (10,6 proc. PKB). Jednak giełda zareagowała na ten plan wzrostem — godzinę po otwarciu Dow Jones zyskiwał 1 proc., mocno wyróżniając się na tle pozostałych rynków akcji na świecie. Zakup akcji może jednak wydawać się rozsądnym działaniem w odpowiedzi na rosnące potrzeby pożyczkowe rządu USA, co rodzi groźbę inflacji. Jednak i tu mamy element przeciwstawny — dochody Amerykanów wzrosły o 0,4 proc. w grudniu, ale wydatki o 0,2 proc.

Po słabej końcówce w piątek, ceny surowców odbijały wczoraj, co należy przypisać osłabieniu dolara. Miedź podrożała o 0,8 proc., złoto o 1,3 proc., a ropa o 1,7 proc. (wciąż poniżej 74 dolarów za baryłkę).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy