Mamy wiosnę w inwestycjach

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2009-04-06 00:00

Nowych projektów

Gorszy kwartał to nie tylko wina spowolnienia

Nowych projektów

w strefach ekonomicznych

było w pierwszym kwartale

dwukrotnie mniej niż rok

temu. Ale są powody

do optymizmu.

18:42 — tak pierwszy kwartał tego roku przegrał z takim samym ubiegłego roku pod względem zezwoleń na działalność w specjalnych strefach ekonomicznych (SSE). To wina problemów w gospodarce.

— W 2008 r. prowadziliśmy zaawansowane rozmowy z dwoma inwestorami, którzy w tym roku powiedzieli nam, że się wycofują. Jedna z firm wytłumaczyła to utratą kontraktów, druga całkowitym zamrożeniem inwestycji — mówi Grzegorz Mackiewicz, szef Suwalskiej SSE.

— Totalna posucha i nie ma przesłanek, że będzie lepiej — wieszczy Mirosław Kamiński, szef Słupskiej SSE.

Haczyki statystyki

Ale niektórzy tłumaczą gorszy wynik zupełnie inaczej.

— Czekaliśmy na rozszerzenie strefy, dopiero teraz będziemy się rozkręcać i w najbliższym czasie wydamy sześć zezwoleń — zapowiada Krystyna Sadowska z krakowskiej strefy.

Podobnie było w SSE Starachowice.

— 31 marca strefa została poszerzona i będziemy wydawać zezwolenia — mówi Cezary Tkaczyk, wiceprezes strefy.

— W ubiegłym roku pierwsze trzy miesiące były świetne, bo strefa została dopiero co poszerzona — wyjaśnia Marek Cieślak, prezes Łódzkiej SSE.

Powody opóźnień były jeszcze inne.

— Część naszych inwestorów świadomie przesunęła moment odebrania zezwolenia. Firmy chciały poczekać na zmiany planowane w ustawie o SSE. Dopiero je poznaliśmy i w kwietniu wydamy te zezwolenia —mówi Krzysztof Dołganow, prezes kostrzyńsko-słubickiej strefy.

Frontem do klienta

Resort gospodarki chce wprowadzić możliwość zmiany zezwolenia i zmniejszenia zatrudnienia o 40 proc. w stosunku do deklaracji oraz zwolnienia podatkowe w przypadku nowej inwestycji bez konieczności tworzenia kolejnych miejsc pracy.

— Te zmiany zdecydowanie poprawiają naszą sytuację w rozmowach z inwestorami. Trochę się obawiam możliwości zatrudnienia, ale trudno mieć za złe firmom, które do tej pory miały ograniczone pole manewru (m.in. przez związki zawodowe), że chcą wykorzystać kryzys i zmienić kadrę. Bardzo ważna jest możliwość ulg podatkowych bez konieczności tworzenia miejsc pracy. Stawiamy na wysokie technologie, a one stoją w sprzeczności z dużą liczbą pracowników. Poza tym dziś następuje komasacja produkcji i dzięki temu rozwiązaniu jeszcze więcej firm przeniesie się właśnie do Polski — uważa Teresa Kamińska, szefowa pomorskiej strefy.

Eksperci szacują, że dzięki temu zamiast 40 proc. zniknie 10-15 proc. miejsc pracy.

Łagodniejsze będą też kryteria włączania do stref terenów prywatnych.

— To świetnie, bo przy ostatnim rozszerzeniu nie mogliśmy włączyć terenów Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego czy Uniwersytetu Jagiellońskiego. Teraz będzie to możliwe — dodaje Krystyna Sadowska.

Dlatego ze stref wieje optymizmem.

— Pracujemy nad wydaniem kolejnego zezwolenia, mamy sporo zapytań, także o gotowe hale do wynajęcia, i nie jest powiedziane, że nie pójdziemy do przodu i nie wybudujemy takich obiektów —mówi Iwona Exner z Legnickiej SSE.

— Prowadzimy obecnie rozmowy z 29 firmami — mówi Krzysztof Dołganow.

Nareszcie zaczyna się coś dziać

Pierwszy kwartał był ciężki. Na pierwsze półrocze tego roku miałem zaplanowane osiem projektów wartych kilkaset milionów złotych i tworzących kilkaset miejsc pracy. We wszystkich przypadkach dostałem pisma, że w związku z zaistniałą sytuacją firmy muszą dokonać powtórnej analizy, czytaj: banki, z którymi firmy negocjowały kredyty, nabrały wody w usta.

Ale coś zaczyna się dziać. Rozmawiamy o kilku projektach po 50-100 mln zł. Przewiduję nowy trend: przejęcia. Pojawią się upadłości likwidacyjne i sprzedaż zorganizowanej części przedsiębiorstwa nowym inwestorom. W Katowickiej SSE przygotowują się do tego dwie firmy. Taki zakup może być zgodnie z przepisami traktowany jako koszty kwalifikowane podlegające pomocy publicznej. Dzięki takim transakcjom mamy kolejne inwestycje, a przynajmniej część miejsc pracy zostaje uratowana. Firmy, które teraz zdecydują się na te przejęcia, za 2-3 lata będą zwiększać zatrudnienie. Musimy tylko przetrzymać te lata. Myślę, że czas jest bardzo dobry, by skoncentrować się na przygotowaniu dobrych terenów, by w 2011 r. rozpocząć żniwa.

Piotr Wojaczek

Małgorzata Grzegorczyk