Gdyby sytuację na rynku komentował Dariusz Szpakowski, to prawdopodobnie powiedziałby, że akcje wróciły z dalekiej podróży.
W najgorszym momencie dnia za walory KGHM płacono 240 zł, czyli o 6,7 proc. mniej niż na zamknięciu w piątek. Po godz. 14 kurs sięgał już jednak 263 zł i był o 2,3 proc. wyższy niż w piątek, a także o 9,5 proc. wyższy niż w sesyjnym dołku.
To najlepiej obrazuje zwrot, jaki się dokonał po wypowiedzi Donalda Trumpa, prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Wpis Trumpa na portalu Truth Social pojawił się zaledwie kilka godzin przed upływem terminu, który groził dalszą eskalacją konfliktu trwającego już czwarty tydzień. Teheran nie potwierdził, by prowadzono jakiekolwiek negocjacje, a tamtejsze media wprost im zaprzeczyły.
Najwyraźniej większość inwestorów ufa Trumpowi, albo po prostu wykorzystuje sytuację. Napływ kapitału z zagranicy widać po wzroście notowań banków.
W odwrocie jest oczywiście Orlen (ropa tanieje), a także Bogdanka i JSW (koniec wojny oznaczałby spadek cen gazu i węgla).
Na tle rynku słaby jest Benefit Systems. Inwestorom nie spodobała się słaba dynamika sprzedaży kart za granicą. Nie pomogło podniesienie celów na 2027 r.
W górę idzie za to kurs Asbisu, który w lutym odnotował 427 mln USD przychodów, o 72 proc. więcej r/r.
- Bardzo uważnie obserwujemy bieżące wydarzenia na Bliskim Wschodzie, które biorąc pod uwagę nasz bardzo szeroki zasięg geograficzny, jak dotąd nie mają wpływu na nasze marcowe wyniki – powiedział Serhej Kostewicz, prezes spółki.
