Nie boję się o wynik postępowania przed Trybunałem Arbitrażowym w Londynie, a to, co zrobiło Eureko zrywając rozmowy z resortem skarbu na temat ugody w sprawie prywatyzacji PZU jest dla mnie zadziwiające - powiedział PAP w środę wieczorem szef sejmowej komisji skarbu Kazimierz Marcinkiewicz.
Przed sądem arbitrażowym trwa spór między Eureko a Skarbem Państwa. Eureko domaga się od Skarbu Państwa zrealizowania aneksu do umowy prywatyzacyjnej, zgodnie z którym miało do posiadanych już wspólnie z BIG Bankiem Gdańskim 30 proc. akcji PZU dokupić pakiet 21 proc. akcji PZU. W środę po kilku godzinach Eureko zerwało rozmowy na temat ugody z resortem skarbu.
"Eureko nie bierze pod uwagę tego, co dzieje się w Polsce, a chce robić interesy w naszym kraju. To zadziwiające. Przecież pracuje komisja śledcza, która bada sprawę prywatyzacji PZU, przecież wiadomo, że w takiej atmosferze w Polsce nie da się upublicznić akcji PZU" - powiedział Marcinkiewicz.
Szef komisji skarbu powiedział, że "niedługo przedstawi ona rządowi inny sposób załatwienia sprawy z Eureko".
Rzecznika Eureko Lorrie Morgan tak wyjaśniła zerwanie rozmów z resortem skarbu: "Nie widzimy powodów, dla których mielibyśmy renegocjować zawartą z resortem Skarbu Państwa ugodę w sprawie PZU".
Marcinkiewicz powiedział PAP, że nie boi się wyniku tego arbitrażu.
"Szef Eureko Ernst Jansen właściwie sam przyznał, że w 2001 i 2002 r. nie miało środków finansowych, by dokupić 21 proc. akcji PZU (polskie przepisy nie pozwalają na kupowanie udziału w firmach ubezpieczeniowych za środki inne niż własne - PAP). Sprawa jest oczywista, że wina leży po stronie Eureko, a nie skarbu państwa" - powiedział poseł.