Marcinkiewicz o terminie prac nad budżetem i spotkaniu z PO

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2006-01-22 09:11

Rząd nie ma nic do spraw budżetu, poza tym, że musi go złożyć na trzy miesiące przed końcem roku kalendarzowego i ten budżet został przed 30 września złożony w Sejmie; dalej jest to decyzja Sejmu - powiedział premier Kazimierz Marcinkiewicz.

Rząd nie ma nic do spraw budżetu, poza tym, że musi go złożyć na trzy miesiące przed końcem roku kalendarzowego i ten budżet został przed 30 września złożony w Sejmie; dalej jest to decyzja Sejmu - powiedział premier Kazimierz Marcinkiewicz.

    Z prośbą o "autorytatywne" stwierdzenie, który termin zakończenia prac nad projektem budżetu jest właściwy - 30 stycznia czy 19 lutego - zwrócił się w sobotę do premiera Szymon Pawłowski (LPR). Zdaniem posła, w piśmie z 30 listopada 2005 r. z rządową  autopoprawką do projektu budżetu na 2006 r., wyraźnie zaznaczono, że chodzi o projekt budżetu przedłożony 19 października. Oznaczałoby to - zdaniem Pawłowskiego - że parlament musi przedstawić budżet prezydentowi do 19 lutego.

     W opinii premiera, prawnicy być może spierają się o to, czy termin zakończenia prac nad budżetem mija 31 stycznia, czyteż 19 lutego, ale na to rząd nie ma żadnego wpływu. "Jest to decyzja prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego" - powiedział Marcinkiewicz.

    "Nie tylko nie mogę, ale także nie chcę" - tak premier odpowiedział na pytanie o to, kto w niedzielę ma uczestniczyć w zapowiedzianym przez Jarosława Kaczyńskiego spotkaniu polityków PO i PiS.

     Informację o tym prezes PiS przekazał po zakończeniu sobotniego posiedzenia Rady Politycznej partii. Nie wymienił jednak nazwisk  uczestników niedzielnego spotkania stwierdzając jedynie, że będzie to spotkanie na wysokim szczeblu, ale bez jego udziału.

    Zdaniem premiera, w przypadku wielu spraw byłoby dużo lepiej, by działy się poza obiektywami kamer. "Myślę, że takie rozmowy powinny się odbywać po to, by przybliżać nas do tych ostatecznych, dobrych dla Polski rozstrzygnięć" - dodał.

    Na pytanie, jakich wyników można spodziewać się po niedzielnych rozmowach, premier odpowiedział, że jego partia przedstawiła plan stabilizacyjny, który jest dla Polski potrzebny.

    "Ten plan jest dla Polski potrzebny, trzeba ustabilizować tę chaotyczną sytuację. To jest także apel do wszystkich ugrupowań opozycyjnych, poza ugrupowaniami postkomunistycznymi, o rozsądek, o mądrość, by podjąć dzieło naprawy państwa" - powiedział PAP Marcinkiewicz. Dodał, że jest przekonany, iż partie polityczne w końcu podejmą to wyzwanie.

    Premier Kazimierz Marcinkiewicz przebywa w sobotę w rodzinnym Gorzowie.