Marek Belka chce dążyć do ożywienia gospodarki
Stabilizacja finansów publicznych dająca warunki do ożywienia gospodarczego jest głównym celem, który realizować będzie koalicja SLD-UP, jeśli wygra wybory. Marek Belka, kandydat na ministra finansów, twierdzi, że potrzebna może być kolejna nowelizacja tegorocznego budżetu, zaś w 2002 r. deficyt nie może przekroczyć 40 mld zł.
Marek Belka zapowiedział, że jeśli obejmie stanowisko, będzie dążył do stabilizacji finansów publicznych.
— Moim celem nie będzie natychmiastowe osiągnięcie równowagi budżetowej, ale stopniowe redukowanie deficytu — powiedział Marek Belka na wczorajszej konferencji.
Nieśmiertelny projekt
Doradca ekonomiczny prezydenta przyznał, że za punkt wyjścia do konstrukcji budżetu 2002 przyjmuje niedobór wielkości około 88 mld zł, wyliczony przez poprzedniego ministra — Jarosława Bauca.
— Takie założenie pokazuje, że trzeba znaleźć około 50 mld zł, by deficyt przyszłorocznego budżetu był jak najmniejszym obciążeniem dla rynków finansowych. 40 mld zł to górna granica. Sądzę jednak, że uda nam się znaleźć większe oszczędności — powiedział Marek Belka.
Pierwszym krokiem do ich szukania byłaby druga nowelizacja tegorocznej ustawy.
— Możliwe, że z punktu widzenia realizacji ustawy na 2001 r. nie będzie takiej konieczności, jednak przy tej okazji można ulżyć budżetowi przyszłorocznemu — uważa kandydat na ministra finansów.
Chodzi głównie o zrealizowanie jeszcze w tym roku wydatków, które — przy obecnych założeniach — obciążą budżet 2002 i kolejne. Dotyczy to głównie dopłat do OFE, ZUS, oraz dla PKO BP z tytułu realizacji książeczek mieszkaniowych. Chodzi tu o około 8 mld zł. Taka operacja spowodowałaby zwiększenie tegorocznego deficytu do około 38 mld zł, jednak przyszłoroczny spadłby poniżej 35 mld zł.
Wciąż za mało
By jednak do tego doszło, budżet 2002 nadal potrzebuje około 50 mld zł.
— W tym celu chcemy wprowadzić oszczędności. Chodzi m.in. o weta kosztownych ustaw, reformę zasiłków socjalnych, ograniczenie administracji państwowej, likwidację agencji i funduszy oraz zamrożenie płac urzędników i parlamentarzystów — mówi Marek Belka.
Po stronie dochodowej przyszły minister finansów planuje rozszerzenie bazy towarów i usług objętych VAT-em, zrównywanie wszystkich stawek VAT do 22 proc., racjonalizację ulg w podatku od dochodów osobistych oraz likwidację wspólnego opodatkowania małżonków.
— Jestem natomiast absolutnie przeciwny zamrożeniu progów podatkowych oraz podwyższeniu stawek PIT — zastrzega Marek Belka.
Ponownie doradca prezydenta nie chciał prognozować, jakiej wielkości oszczędności lub przychody dadzą ewentualne zmiany.
— By to dokładnie wyliczyć, potrzebny jest aparat Ministerstwa Finansów. Wierzę jednak, że uda nam się porozumieć i w miesiąc po wyborach, jeśli wygramy, będziemy mieli gotową autopoprawkę rządu do projektu budżetu. Mam nadzieję, że obecny gabinet złoży swój projekt w konstytucyjnym terminie, czyli do końca września — mówi Marek Belka.
Bez komentarza
Pytany o opinię na temat wysokości stóp procentowych w Polsce Marek Belka po raz pierwszy uchylił się od odpowiedzi.
— Dotąd byłem ekonomistą, i mogłem się na ten temat wypowiadać. Teraz jestem kandydatem, i wyznaję zasadę, że każdy odpowiada za swoje kompetencje, przy możliwie jak najlepszej współpracy z drugą stroną. Na taką współpracę liczę ze strony NBP, z którym zamierzam omawiać proponowane posunięcia — mówi kandydat na ministra finansów.
Marek Belka dodał jednak, że jeśli jego polityka odniesie sukces, to RPP będzie miała podstawy do obniżania stóp procentowych.
Złoty w górę
Po ogłoszeniu przez Marka Belkę wizji naprawy finansów państwa złoty rozpoczął marsz w górę. Zdaniem dealerów, pozytywne informacje dotyczące budżetu na 2002 rok przedstawione przez kandydata SLD-UP na stanowisko ministra finansów zostały dobrze przyjęte przez inwestorów zagranicznych. Nasza waluta zyskała w czwartek około 1 proc. w stosunku do euro i dolara, głównie z powodu silnego popytu zagranicznego. Tuż przed zamknięciem notowań dolara wyceniano już na niecałe 4,16 zł, europejska waluta było warta 3,845 zł.