Reuters: Były minister finansów Marek Belka, kandydat prezydenta na premiera powiedział we wtorek, że zgodził się przyjąć tekę szefa rządu. Dodał, że jego głównym zadaniem będzie utrwalanie wzrostu gospodarczego, który w jego opinii w pierwszym kwartale wynosi co najmniej pięć procent.
"Tak, zgodziłem się, żeby podjąć wysiłki w tym kierunku" - powiedział w wywiadzie dla Programu Trzeciego Polskiego Radia, odpowiadając na pytanie czy przyjmie funkcję szefa nowego gabinetu.
W piątek urzędujący obecnie premier Leszek Miller zapowiedział, że 2 maja poda swój rząd do dymisji. Upadek gabinetu Millera analitycy łączą z rozłamem w rządzącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej, spowodowanym drastycznym spadkiem poparcia społecznego.
Belka dodał, że jutro wraca do kraju z Iraku, gdzie zajmował wysokie miejsce w tymczasowej administracji cywilnej i rozpoczyna konsultacje na temat powołania członków nowego rządu. Stwierdził również, że alternatywą wobec jego rządu są przedterminowe wybory parlamentarne. Belka, 52-letni profesor ekonomii, jest dobrze oceniany przez rynki finansowe. Już w poniedziałek ten były minister finansów uspokoił inwestorów oświadczając, że jest zwolennikiem realizacji programu cięć autorstwa wicepremiera Jerzego Hausnera i chciałby, by pozostał on w rządzie. W podobnym tonie wypowiedział się także prezydent.
"Wierzę w to, że gospodarka stoi u progu długiego okresu szybkiego i dobrego, czyli zrównoważonego wzrostu gospodarczego. Uważam, że nie powinniśmy dać się ponieść fali pesymizmu i zagadać ten początek ożywienia gospodarczego i przytłumić go chaosem politycznym" - powiedział kandydat na premiera. "I dlatego uważam, że jest to dobra okazja, żeby ekonomista podjął się tego zadania" - dodał.
Powiedział także, że gospodarka rośnie w pierwszym kwartale w tempie co najmniej pięciu procent. W jego ocenie zażegnanie burzy politycznej znacznie ułatwi podejmowanie decyzji inwestycyjnych przez przedsiębiorców, co pozytywnie przełoży się na rynek pracy, na którym bezrobocie sięga 20 procent.
"Dzisiaj wszyscy czekamy by nastąpił boom inwestycyjny. Dlaczego go nie ma? Bo przedsiębiorcy boją się niestabilności politycznej. Trochę spokoju na scenie politycznej spowoduje jak sądzę bardzo szybko przyspieszenie inwestycyjne i wzrost ilości miejsc pracy" - powiedział Belka.
POPARCIE DLA PLANU HAUSNERA
Były szef resortu finansów powtórzył, że jego polityka ekonomiczna będzie się opierała na rządowym planie cięć budżetowych Hausnera, z którym ma nadzieję pracować.
"I to (wzrost gospodarczy) jest zagrożone, jeśli w pewnym momencie okaże się, że będziemy musieli tolerować wzrost stóp procentowych, kiedy będą kłopoty z finansowaniem naszych potrzeb, a plan Hausnera jest najlepszym sposobem na to, by te problemy oddalić, albo rozwiązać" - dodał.
Belka powiedział także, że wśród pierwszych celów jego rządu jest także wykorzystanie możliwości majowego wejścia Polski do Unii Europejskiej oraz stabilna polityka zagraniczna.
"Przede wszystkim wchodzimy do UE i chodzi o to, by w tej Unii nic nie tracić, a jedynie zyskiwać. (...) Ważną rzeczą jest wprowadzenie stabilnej polityki zagranicznej" - dodał.
Powołanie nowego rządu w miejsce ustępującego gabinetu Millera będzie jednak niełatwym zadaniem dla osłabionego SLD, który liczy dziś w 460-osobowym Sejmie około 170 deputowanych. Aby powołać rząd na zasadzie konstruktywnego votum nieufności potrzeba 231 posłów.
((Autor: Kuba Kurasz; Redagowała: Barbara Woźniak; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700; RM: [email protected]))