Mariusz Patrowicz w Ergu. Kto następny?

Kamil Zatoński
opublikowano: 2010-01-19 00:00

Inwestor kupuje przez firmy zależne akcje producenta wyrobów z tworzyw sztucznych po 60 gr, dużo poniżej rynkowej wyceny. Mimo to kurs nadal rośnie

Niespodzianki nie było — Mariusz Patrowicz poprzez swoją spółkę Investment Friends, a także przy udziale giełdowego Fonu (gdzie ma niewielki pakiet, ale kontroluje firmę) stanie się jednym z wiodących akcjonariuszy spółki Erg, notowanego na GPW producenta wyrobów z tworzyw sztucznych. Można było spodziewać się tego od kilku dni, gdy kurs spółki z Dąbrowy Górniczej zaczął dynamicznie rosnąć. Stosowny komunikat ze szczegółami planowanej transakcji opublikowany został dopiero w piątek po sesji, ale i tak ci, którzy nie wiedzieli wcześniej, mieli jeszcze wczoraj okazję do szybkiego zarobku. Papiery firmy drożały o ponad 20 proc. Podobnie było także jesienią, kiedy kurs Ergu poszybował w górę, jeszcze zanim pojawiła się oficjalna informacja o podpisaniu przez strony listu intencyjnego w sprawie współpracy kapitałowej.

Cena, jaką spółki Mariusza Patrowicza zapłacą za objęcie akcji Ergu, to zaledwie 0,60 zł za sztukę. Poza przyczynami czysto spekulacyjnymi trudno się więc dziś doszukać uzasadnienia dla giełdowej wyceny, przekraczającej 2 zł za walor. Znany inwestor przekonuje, że firma będzie warta jeszcze więcej, jeśli uda jej się wygrać rywalizację o przejęcie od skarbu państwa 85 proc. udziałów w płockim Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Przemysłu Rafineryjnego (OBRPR). Firma ta zajmuje się m.in. produkcją benzyny lotniczej i produkcją wyrobów z tworzyw sztucznych. W 2008 r. przychody tej firmy wyniosły 147 mln zł, EBITDA 14,2 mln zł, a zysk netto 9,2 mln zł. To osiągnięcia wielokrotnie lepsze od tych, którymi może się pochwalić Erg.

Jeśli w OBRPR nie doszło do drastycznego pogorszenia rezultatów w ubiegłym roku, firmę trzeba wyceniać na nie mniej niż 40-50 mln zł. Za pakiet 85 proc. trzeba więc wyłożyć 34-42 mln zł. Erg ma trzech konkurentów w staraniach o OBR (płocka spółka, zarządzająca parkiem technologicznym, zarejestrowany w Niemczech fundusz oraz spółka pracownicza). Negocjacje cenowe łatwe nie będą. Na razie spółka z Dąbrowy Górniczej nie ma też z czego sfinansować przejęcia, choć — jak zapewnia prezes — ma pomysł, jak zdobyć pieniądze. Mariusz Patrowicz jest pierwszym, ale — jak dowiedział się "PB" — nie ostatnim graczem, który ma się ujawnić w spółce. Jeśli kolejni będą obejmować akcje po cenie tak znacznie odbiegającej od kursu rynkowego, zbieranie pieniędzy na przejęcie OBRPR skończy się znacznym rozwodnieniem kapitału. Same kredyty do sfinalizowania przejęcia raczej nie wystarczą.

Przejęcie płockiej firmy wzmocniłoby grupę Ergu, która pod względem wyników powoli się odradza. Trzy ostatnie kwartały dla spółki były zyskowne, choć wzrostowi rentowności towarzyszył spadek przychodów, a poprawa zysku netto rok do roku była konsekwencją niższych kosztów finansowych. Choć wyniki z 2009 r. nie są jeszcze kompletne, to — według zapewnień zarządu — był to najlepszy rok w historii firmy.

Mariusz Patrowicz: Erg to inwestycja długoterminowa

1Dlaczego zainteresował się pan Ergiem? Przyglądam się spółce od dłuższego czasu. Erg ma realne szanse na kupno przyszłościowego zakładu, który znam. OBR ma dobre wyniki. Moim zdaniem, Erg wiele zyska, jeśli dojdzie do transakcji.

2Czy Erg wpisuje się w strategię budowy grupy działającej w obszarze produkcji energii odnawialnej?

Raczej nie. Współpraca nie jest wykluczona, ale raczej traktujemy zakup akcji Erg jako inwestycję finansową.

3Na giełdzie akcje Ergu kosztują ponad 2 zł, a pana spółki obejmą emisję po 60 groszy.

Nie wiem, jak inni, ale ja staram się zawsze płacić za akcje jak najmniej. Nie bez znaczenia jest też to, że wstępne rozmowy o inwestycji w Erg zaczęliśmy, gdy kurs był poniżej 1 zł. Jeśli dojdzie do przejęcia OBR akcje Ergu będą — moim zdaniem — warte więcej, niż kosztują teraz na giełdzie.