Marne szanse na umocnienie złotego

Mikołaj ŚmiłowskiMikołaj Śmiłowski
opublikowano: 2022-10-12 20:00

Jedyną szansą na umocnienie się złotego jest zmiana polityki Rezerwy Federalnej. Ta nie przyjdzie jednak szybko.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Podczas ostatniego posiedzenia RPP zdecydowała się nie podnosić stóp procentowych i utrzymała referencyjną na poziomie 6,75 proc. Przerwanie rocznego cyklu podwyżek nie wpłynęło istotnie na notowania złotego, bo kluczowa pozostaje relacja dolara do euro.

Uwaga na inflację

Zależność złotego od “króla dolara” szczególnie widoczna była w ostatnich miesiącach. Agresywna polityka Fedu i spóźnione podwyżki Europejskiego Banku Centralnego sprowadziły notowania EUR/USD do historycznego minimum 0,96 USD. Na przejawy słabości polskiej waluty nie trzeba było długo czekać - kurs USD/PLN dość szybko podniósł się i po raz pierwszy przebił barierę 5 zł. Grosz od rekordu wszech czasów, wynoszącego 4,88 zł, znalazł się EUR/PLN.

- RPP ma minimalny wpływ na notowania złotego. Największe znaczenie mają wydarzenia globalne i sytuacja na parze EUR/USD. Im mocniejszy dolar amerykański, tym gorzej dla walut rynków wschodzących, takich jak Polska - mówi Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ.

Z tej perspektywy kluczowe będą więc decyzje Fedu, a mimo rozbudzenia nadziei na zwrot w polityce Rezerwy Federalnej niewiele wskazuje na to, by miało to wkrótce nastąpić. Najnowsze dane z rynku pracy świadczą o niesłabnącej kondycji amerykańskiej gospodarki, co przemawiałoby za kontynuacją podwyżek stóp. Będzie to konieczne, jeśli inflacja konsumencka znów będzie wyższa od oczekiwań - dane za wrzesień zostaną opublikowane 13 października. Konsens prognoz to wzrost CPI o 8,1 proc. r/r. (we sierpniu było to 8,3 proc.).

- Dane te zweryfikują oczekiwania co do dalszych ruchów Rezerwy Federalnej. Nadzieje na zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych upadły i dopóki to się nie zmieni, złoty nadal będzie osłabiony - mówi Konrad Ryczko.

- Wydaje się, że dopiero w momencie silnej i nieoczekiwanej recesji Fed mógłby zmienić podejście. Obecnie nie wydaje się to realny scenariusz. Na zmianę polityki będziemy musieli jeszcze poczekać - uważa Łukasz Stefanik, analityk XTB Domu Maklerskiego.

Przedstawiciele Fedu jasno dawali do zrozumienia, że potrzeby walki z inflacją są gotowi osłabić gospodarkę. Do niedawna mówiono o ryzyku recesji, które miałoby powstrzymać podwyżki stóp. Teraz jednak wiadomo, że do spowolnienia daleka droga.

- Fed pozostanie niewzruszony rynkowymi turbulencjami czy spadkami cen nieruchomości. Decydenci są świadomi, że bez schłodzenia rynku pracy, stłumienie inflacji nie będzie możliwe i prędzej zbyt mocno zacieśnią politykę niż przedwcześnie złagodzą jej kurs - mówi Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Dobrze nie będzie

Nic więc dziwnego, że w takiej sytuacji analitycy nie widzą szans powrotu EUR/USD powyżej 1 USD, co dałoby impuls do umocnienia złotego.

- Mimo próby odreagowania kursu euro do dolara w ubiegłym tygodniu, odbił się on dynamicznie odbił od parytetu i spadł. Jeśli obecny sentyment nie ulegnie zmianie, bazowym scenariuszem pozostaje ruch w kierunku minimum z września [0,96 USD - red.] - mówi Łukasz Stefanik.

Bartosz Sawicki nie widzi szans na to, by problemy złotego znikły z dnia na dzień. Wszystko wskazuje więc na to, że w najbliższych miesiącach waluty będą rekordowo drogie.

– W pozytywnym scenariuszu zakładającym, że kumulacja negatywnych czynników minęła i rynkowe napięcia stopniowo będą rozchodzić się po kościach, można zakładać spadek EUR/PLN w kierunku 4,70 zł. W tym roku powrót kursu euro powyżej 1 USD wydaje się jednak mało prawdopodobny, dlatego USD/PLN i CHF/PLN nie mają potencjału do szybkiego powrotu pod 4,80 zł - dodaje Bartosz Sawicki.

Równie negatywnie na złotego patrzy UBS. Analitycy szwajcarskiego banku inwestycyjnego oprócz jastrzębiego Fedu przyczyn słabości polskiej waluty upatrują w sytuacji gospodarczej naszego kraju. Ich zdaniem rychłe spowolnienie oraz negatywny bilans handlowy Polski niekorzystnie wpływają na notowania rodzimej waluty.

- Podnosimy naszą prognozę dla USD/PLN, aby odzwierciedlić pogarszającą się relatywną dynamikę monetarną. Wyzwania gospodarcze w Europie będą utrzymywały złotego w niepewności w najbliższym czasie. Przewidujemy, że w grudniu 2022 r. dolar będzie kosztował 5,21 zł, a euro sięgnie 5 zł - mówi Tilmann Kolb, analityk UBS.

Istnieją rodzaje ryzyka, które znacznie pogorszyłyby te już negatywne perspektywy dla złotego. Jednym z nich jest brak rozwiązania sporu o fundusze z Krajowego Planu Odbudowy, który całkowicie przekreśliłby szanse Polski na pozyskanie dodatkowych środków. Większym zagrożeniem według specjalistów jest jednak eskalacja konfliktu w Ukrainie.

– W złotego uderzają każde przesłanki wskazujące, że działania wojenne na Ukrainie mogą eskalować. Doskonale widać było to chociażby po ogłoszeniu mobilizacji w Rosji. Lokalne uwarunkowania również mogłyby być zdecydowanie korzystniejsze. Odblokowanie finansowania z KPO, które w tej chwili jawi się jako nierealne, byłoby przesłanką do spadków kursów walut - uważa Bartosz Sawicki.