Marynarze i rybacy myślą o strajku
ZAPOMNIANY SEKTOR: Śmiem twierdzić, że od początku lat 90. w żeglugę morską nie zainwestowano nawet złotego — mówi Paweł Brzezicki, szef PŻM i Związku Armatorów Polskich. fot. Borys Skrzyński
Na skraju bankructwa znajdują się prawie wszystkie firmy żeglugowe i połowowe. Rada Krajowej Sekcji Morskiej NSZZ Solidarność, zrzeszająca blisko 8 tys. marynarzy i rybaków dalekomorskich, przekształciła się w Komitet Protestacyjny i planuje podjęcie działań strajkowych.
Związkowcy nie ustalili jeszcze ani formy, ani zakresu protestu.
— Sytuacja firm żeglugowych jest dramatyczna, a naszym działaniem nie chcemy nikomu zaszkodzić — mówi Janusz Maciejewicz, szef Krajowej Sekcji Morskiej.
Potrzebny dialog...
Związkowcy domagają się powołania komitetu dialogu społecznego, którego decyzje byłyby wiążące dla Rady Ministrów. Negocjacje z przedstawicielami rządu były prowadzone latem. Wówczas doszło do spotkania ze Związkiem Armatorów Polskich i pracownikami przedsiębiorstw żeglugi morskiej, zrzeszonymi w trzech centralach: Krajowej Sekcji Morskiej Marynarzy i Rybaków NSZZ Solidarność, Federacji Związków Zawodowych Marynarzy i Rybaków oraz Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Oficerów i Marynarzy. W efekcie w ramach Komisji Wspólnej ds. Żeglugi i Rybołówstwa powstały dwa zespoły. Ich zadaniem było rozwiązanie problemów rybołówstwa i żeglugi morskiej.
— Cóż z tego, że powstała taka komisja, skoro nie ma ona umocowania prawnego. Wciąż czekamy na to, że zostanie przekształcona w komitet dialogu społecznego, w którym dyskutowane będą problemy sektora, a opracowane drogi wyjścia z kryzysu będą wiążące dla Rady Ministrów. Nie możemy się jednak tego doczekać, a dłużej nie mamy zamiaru podtrzymywać fikcji — twierdzi Adam Mazurkiewicz z Krajowej Sekcji Morskiej.
...i wsparcie resortów
Do stanowiska związkowców przychylają się pracodawcy.
— Do tej pory nic nie zostało zrobione. Tymczasem przedsiębiorstwa padają — mówi Paweł Brzezicki, prezes Polskiej Żeglugi Morskiej i szef Związku Armatorów Polskich.
Na skraju bankructwa znalazły się przedsiębiorstwa połowów dalekomorskich (Odra i Gryf), Transocean i Polska Żegluga Bałtycka. W trudnej sytuacji finansowej są także — mimo zastrzyku gotówki z Agencji Rozwoju Przemysłu — Polskie Linie Oceaniczne. W lepszej kondycji finansowej są tylko Dalmor i Polska Żegluga Morska.
— Bez ulg podatkowych i celnych dla żeglugi nie ma co myśleć o uzdrowieniu przedsiębiorstw żeglugowych — uważa Paweł Brzezicki.
Ministerstwo Transportu i Gospodarki Morskiej ma nawet projekt ulg podatkowych i celnych dla armatorów.
— Jest to jednak wstępne opracowanie — zaznacza Elżbieta Jeranowska, rzecznik prasowy MTiGM.
Związkowcy dodają, że i tak działania resortu nie zdadzą się na nic, dopóki nie znajdą wsparcia w ministerstwach finansów i skarbu.