Wartość euro wyrażana w złotym obniżyła się do poziomu 3,62 zł. Polskiej walucie sprzyjała wyprzedaż amerykańskiego dolara na rynkach światowych. Dolar tracił na wartości z powodu informacji, że Chiny dywersyfikują swe rezerwy walutowe. Fakt ten oznacza, iż zmniejszają swoje znaczne zasoby amerykańskiej waluty.
Podczas dzisiejszej sesji z Polski poznamy dane na temat rezerw walutowych Narodowego Banku Polskiego, jednak nie powinny one oddziaływać na kształtowanie się kursu złotego. Umocnieniu polskiej waluty powinny sprzyjać spokojnie przebiegające przygotowania do utworzenia nowego rządu. Złoty będzie jednak przede wszystkim pozostawał pod silnym wpływem rynków zagranicznych. Ewentualna kontynuacja wyprzedaży dolara, może sprowadzić kurs USD/PLN do poziomu 2,45. Wartość euro wyrażana w polskiej walucie powinna pozostawać stabilna.
We wtorek swoją opinię na temat polityki pieniężnej w Polsce wyraził lider PSL, partii, która prawdopodobnie wejdzie w skład rządzącej koalicji. Waldemar Pawlak stwierdził, że podwyżki stóp procentowych dokonywane przez Radę Polityki Pieniężnej to ostateczność. Jego zdaniem w miarę możliwości należy podjąć inne działania, chociażby poprzez rząd, które sprawią, iż inflacja utrzyma się w pobliżu celu. Opowiedział się on również za zachowaniem większej dyscypliny finansów publicznych. Słowa te brzmią obiecująco, jednak rynki będą reagować dopiero wtedy, gdy zostaną one wcielone w życie.
W ciągu kilkunastu ostatnich godzin amerykański
dolar uległ znacznemu osłabieniu. Impulsem stała się informacja z Chin, iż
kraj ten dywersyfikuje swe rezerwy walutowe. Zdaniem wiceprezesa chińskiego
banku centralnego dolar traci swój status światowej waluty. Inny z chińskich
oficjeli stwierdził, że Chiny będą zastępować w swych rezerwach słabe waluty na
korzyść tych mocniejszych. Słowa te można traktować jako zapowiedź pozbywania
się bijącego rekordy słabości dolara, który do tej pory stanowił znaczną część
chińskich rezerw. W reakcji na te wypowiedzi kurs EUR/USD wzniósł się aż do
poziomu 1,4660. Obecnie jest nieco niższy i wynosi 1,4625, jednak w dalszym
ciągu ma duży potencjał do wzrostów. Zwłaszcza w perspektywie jutrzejszego
spotkania Europejskiego Banku Centralnego. Prawdopodobnie nie zostanie na nim
podjęta decyzja o podwyżce stóp procentowych w strefie euro, jednak może paść
sugestii, iż należy jej się spodziewać już w najbliższym czasie. Europejscy
politycy w dalszym ciągu opowiadają się za zahamowaniem procesu aprecjacji euro.
Ostatnio prezydent Francji wyraził swą dezaprobatę wobec wysokiego kursu EUR/USD
w słowach skierowanych do Stanów Zjednoczonych, iż te nie potrzebują zbyt
słabego dolara do wsparcia wzrostu swej gospodarki.
Zapał inwestorów
sprzedających amerykańskiego dolara studzi nieco były szef FED Alan Greenspan.
Stwierdził on ostatnio, że dostosowanie wartości euro do dolara dobiegło już
końca i obecny poziom kursu EUR/USD właściwie oddaje różnicę w cenie obu walut.
Jednak we wcześniejszej wypowiedzi nie dawał nadziei na umocnienie amerykańskiej
waluty twierdząc, iż również w 2008 roku będzie ona pozostawać słaba.
Na
początku dzisiejszej sesji australijski bank centralny podjął decyzję o
podniesieniu stóp procentowych w swym kraju o 25 punktów bazowych. Takiej samej
interwencji planuje podjąć się również centralny bank w Nowej Zelandii. Fakt ten
może zachęcić inwestorów do zawierania na większą skalę transakcji opartych o
carry trade, co z kolei przyczyni się do osłabienia japońskiego jena.
Tomasz Regulski
Departament Doradztwa i
Analiz
DM TMS Brokers S.A.