Masz prawny oręż, by wywalczyć pieniądze

Rafał Kerger
opublikowano: 12-01-2006, 00:00

Ubezpieczyciele komunikacyjni często próbują okroić należne przedsiębiorcom odszkodowania. Można się przed tym bronić.

W zasadzie nietrudno wybrać towarzystwo, w którym wykupimy dla firmowych aut ubezpieczenia autocasco (AC) i od odpowiedzialności cywilnej (OC). Gdy jednak przychodzi do kradzieży czy stłuczki, okazuje się, że dostajemy od ubezpieczyciela mniej, niż oczekiwaliśmy lub prawie nic. Kruczki, jakie stosują firmy ubezpieczeniowe, ukryte są wszędzie: w zapisach ogólnych warunków ubezpieczenia, umowach, wariantach ubezpieczenia, a nawet wynikają ze stosowanych procedur. Jak odbić ubezpieczycielowi piłeczkę?

Musi być jednoznacznie

W ogólnych warunkach ubezpieczeń komunikacyjnych jedni ubezpieczyciele wyraźnie wymieniają liczbę i rodzaj wymaganych zabezpieczeń przeciwkradzieżowych, inni nie.

— Zdarza się, że ci drudzy, mimo iż wyraźnie nie określają w warunkach liczby i rodzaju zabezpieczeń przeciwkradzieżowych, odmawiają wypłaty odszkodowania, powołując się właśnie na brak dostatecznych zabezpieczeń — mówi Joanna Królikowska-Bocheńczyk, prezes Adler Brokers Group.

Można z tym jednak walczyć. Warto się powołać na art. 12 ust. 3 i 4 ustawy o działalności ubezpieczeniowej z 22 maja 2003 r. Mówi on, że „ogólne warunki ubezpieczenia oraz umowa ubezpieczenia powinny być formułowane jednoznacznie i w sposób zrozumiały. Postanowienia sformułowane niejednoznacznie interpretuje się na korzyść ubezpieczającego, ubezpieczonego, uposażonego lub uprawnionego z umowy ubezpieczenia”.

— Podobnie Sąd Najwyższy w wyroku z 28 maja 1997 r. stwierdził, że przy wykładni postanowień umowy ubezpieczenia trzeba mieć na uwadze jej cel, a więc punkt widzenia tego, kto jest chroniony — wskazuje Jolanta Tropaczyńska, partner w kancelarii Linklaters.

Zdarza się dość często i taka sytuacja — był wypadek, ale żaden z kierowców nie przyznaje się do winy. Wtedy sprawcę ustala sąd. Na taką ewentualność można się ubezpieczyć i to u tego samego ubezpieczyciela, u którego zamówiliśmy AC i OC. Ochrona może dotyczyć także sporów związanych z umowami ubezpieczenia, czyli przypadków, gdy z nieusprawiedliwionych według przedsiębiorcy przyczyn ubezpieczyciel nie wypłacił należnego odszkodowania lub pomniejszył je.

Oni muszą udowodnić

A co zrobić, gdy ubezpieczyciel zarzuca nam brak potwierdzenia ze stacji kontroli pojazdów, że podczas kradzieży auto miało sprawny alarm? Powołać się na kodeks postępowania cywilnego (k.p.c.). Zgodnie bowiem z art. 232 k.p.c., strony są obowiązane wskazywać dowody dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne.

— Oznacza to, że ubezpieczyciel, który odmawia wypłaty odszkodowania, np. z powodu niedołożenia przez ubezpieczonego należytej staranności przy zabezpieczeniu majątku, sam powinien to udowodnić — mówi Jolanta Tropaczyńska.

Odsetki za ociąganie się

Bywa również, że zakład ubezpieczeń pod różnymi pretekstami ociąga się z wypłatą odszkodowania, na przykład z polisy autocasco. Warto wtedy pamiętać, że zgodnie z art. 817 kodeksu cywilnego, jeżeli nie umówiono się inaczej, to ubezpieczyciel jest obowiązany spełnić świadczenie w terminie 30 dni, licząc od daty otrzymania zawiadomienia o wypadku. Gdyby wyjaśnienie w tym terminie okoliczności koniecznych do ustalenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń albo wysokości świadczenia okazało się niemożliwe, to świadczenie powinno być spełnione w ciągu 14 dni, licząc od dnia, w którym wyjaśnienie okoliczności było możliwe.

— Nawet wtedy jednak bezsporną część świadczenia zakład ubezpieczeń powinien spełnić w terminie 30 dni. Ubezpieczony może zaś żądać odsetek ustawowych za zwłokę w spełnieniu świadczenia — tłumaczy Jolanta Tropaczyńska.

Wsparcie w sprawie terminów dał ubezpieczonym Sąd Najwyższy. W wyroku z 26 listopada 2002 r. uznał, że ubezpieczyciel, odpowiadający za sprawcę wypadku komunikacyjnego z tytułu odpowiedzialności cywilnej, dopuszcza się zwłoki, jeżeli nie spełnia świadczenia na rzecz poszkodowanego w terminie 30 dni, licząc od dnia otrzymania zawiadomienia o wypadku.

Wynajmij brokera

Sporami z firmą ubezpieczeniową przedsiębiorca nie musi się zajmować sam. Jeżeli nie mamy czasu ani ochoty na utarczki, możemy poprosić o pomoc brokerów ubezpieczeniowych. Awaryjnie brokera można nająć już po kolizji czy kradzieży.

— Możemy w zastępstwie klienta prowadzić całą korespondencję w sprawie szkody lub kradzieży, pisać odwołania w razie problemów z uznaniem przez ubezpieczyciela odpowiedzialności — wyjaśnia Joanna Królikowska-Bocheńczyk.

Ile to może kosztować? Jedna z warszawskich firm brokerskich ma certyfikaty brokerskie, których cena zależy od zakresu działań, jakie miałby wykonać za nas broker. Do tego dochodzą usługi assistance. I tak — za 29 złotych rocznie można dostać ochronę brokerską na terytorium Polski i pomoc przy jednym zdarzeniu — merytoryczną w zakresie likwidacji szkody i instrukcję w zakresie zgłoszenia kolizji lub kradzieży pojazdu, a także dostęp przez 24 godziny do brokerskiego centrum alarmowego. Za 99 złotych otrzymujemy już m.in. ochronę i assistance w razie zdarzenia w dowolnym kraju Europy, zgłoszenie za nas szkody oraz nadzór nad procesem likwidacji szkody. Natomiast certyfikat za 999 złotych daje ochronę w procesie likwidacji wszystkich szkód, jakie nastąpiły w okresie jego obowiązywania, łącznie z zastępstwem procesowym w razie sądowego sporu o odszkodowanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Masz prawny oręż, by wywalczyć pieniądze