Masz prawo do szkoleń za granicą

Renata Dłuska
opublikowano: 2004-03-24 00:00

Duński przedsiębiorca udowodnił, że na szkolenia można jeździć nawet na Kretę. Przecież leży ona w UE.

To był bardzo interesujący wyjazd: Bent Vestergaard, pracownik firmy audytorskiej Bent Vestergaard A/S, a także jej jedyny wspólnik, udał się na tygodniowe szkolenie na Kretę. Zorganizowała je spółka duńskich audytorów w kooperacji z biurem podróży. Z tygodnia spędzonego na wyspie, trzy całe dni oraz dwa przedpołudnia poświęcone były na szkolenie. Koszty uczestnictwa pana Vestergaarda, a także podróży i zakwaterowania wynoszące w sumie 5516 DKK (około 3,4 tys. zł według obecnego kursu) poniosła firma Bent Vestergaard A/S. Małżonka pana Vestergaarda, towarzysząca mu podczas pobytu, poniosła koszty pobytu i podróży w kwocie 3700 DKK (około 2,3 tys. zł), które pokryła z prywatnych środków.

Duńskie prawo

Art. 6 duńskiej ustawy państwowy podatek prawny z 1922 r. definiował koszty, które mogły być kosztami uzyskania przychodu następująco: „(...) Koszty operacyjne, tzn. wydatki, które zostały poniesione w ciągu roku z intencją wygenerowania, zapewnienia bądź utrzymania przychodu, włączając amortyzację”.

Bardziej szczegółowa definicja została wypracowana przez praktykę administracyjną oraz orzecznictwo. Interpretacja duńskiego ministerstwa finansów z 1988 r. brzmiała: „Wydatki związane ze szkoleniami zawodowymi są kosztem uzyskania przychodu, jeśli szkolenia te mają na celu utrzymanie i uaktualnienie wiedzy profesjonalnej i przeszkolenie uczestników. Gdy konferencja lub kurs odbywa się za granicą (zwykle w miejscowości turystycznej) odliczenie kosztu nie będzie dozwolone, chyba że lokalizacja szkolenia może być uzasadniona na gruncie zawodowym”.

W interpretacjach wydanych w latach późniejszych pojawiło się stwierdzenie: „...Przeprowadzenie szkolenia w zagranicznej miejscowości turystycznej z założenia zawiera tak znaczny element turystyczny, że wydatki na takie szkolenie nie mogą być kosztem uzyskania przychodu.”

Fiskus nie rezygnuje

Pan Vestergaard nie zgodził się z tą interpretacją, sprawa znalazła finał w sądzie. Ten ostatecznie przyznał podatnikowi rację. Z decyzją nie pogodziły się władze podatkowe i zaskarżyły rozstrzygnięcie do sądu wyższej instancji. Sąd zdecydował zawiesić postępowanie i skierować zapytanie do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości: „Czy art. 49 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską podważa zasadę stosowaną przez państwo członkowskie, zgodnie z którą szkolenie zawodowe odbywające się w zagranicznej miejscowości wypoczynkowej zawiera tak znaczący element turystyczny, iż wydatek na takie szkolenie nie jest kosztem uzyskania przychodu? Natomiast wydatki na zorganizowane w krajowych miejscowościach wypoczynkowych nie podlegają powyższym ograniczeniom?”.

Art. 49 Traktatu stanowi, iż: „...Ograniczanie swobody świadczenia usług w ramach Unii jest zabronione w przypadku obywateli państw członkowskich, którzy działają w innym państwie członkowskim niż to, w którym działa odbiorca ich usług”.

Trybunał uznał, że różne traktowanie wydatku na szkolenie w zależności od miejsca świadczenia usługi jest sprzeczne z art. 49 traktatu. Nie znalazł przy tym uzasadnienia dla takiego nierównego traktowania ani w postaci konieczności zachowania spójności systemu podatkowego, ani zapewnienia efektywnego nadzoru podatkowego.

Renata Dłuska partner w Dziale Doradztwa Podatkowego Ernst & Young