Materiały tanieją

IT
opublikowano: 23-09-2008, 00:00

W budowlance boom inwestycyjny, w składach i magazynach spadki cenowe. Już kilka miesięcy temu analitycy mówili: w budowlance drożej nie będzie. I mieli rację.

W budowlance boom inwestycyjny, w składach i magazynach spadki cenowe. Już kilka miesięcy temu analitycy mówili: w budowlance drożej nie będzie. I mieli rację.

W zeszłym roku ceny na materiały budowlane szalały. Drożało wszystko, i to nawet o kilkadziesiąt procent. Tegoroczna zima była łaskawa dla budowlańców i deweloperów, ale — wbrew obawom — wcale nie sprawiło to, żeby magazyny budowlane zaświeciły pustkami, a ceny znów skoczyły. Na rynku mamy huśtawkę nastrojów, ale za to ceny wykazały spokój.

Czas spokoju

Eksperci twierdzą, że obecna sytuacja na rynku to nic innego, jak normalizacja cen. Tłumaczą też, że zeszłoroczne ceny były sztucznie zawyżone i nie odzwierciedlały rzeczywistej wartości produktów. "Nie róbcie zapasów" to już niemal mantra budowlańców.

Wiadomo — rynek się stabilizuje. Czy oznacza to, że inwestorzy mogą spać spokojnie, bo kolejne miesiące nie zaskoczą ich nieoczekiwanym boomem cenowym?

— Od wiosny powtarzam, że obecne ceny ustalone po wiosennych obniżkach utrzymają się. Oczywiście mogą nastąpić jakieś lokalne wahania i wzrosty, ale nie jest to niczym niezwykłym — mówi Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa (ZPPMdB).

Kowalski wylicza możliwe zagrożenia — np. "kataklizm energetyczny" związany z podrożeniem energii, co wpłynęłoby także na ceny materiałów i narzędzi budowlanych. Albo zawirowania przy uchwalaniu budżetu. Wszystko jest możliwe, jednak obawy o energię i budżet to teoria, a wyniki z rynku są jak najbardziej realne i optymistyczne — podkreśla rozmówca. Buduje się przecież coraz więcej, a korzystne ceny materiałów budowlanych dodatkowo nakręcają podaż. Na razie jest z czego budować. Duża w tym zasługa małych zakładów produkcyjnych.

Coś się jednak musi stać

Cień na optymistyczne nastawienie branżowców kładzie jednak Bogdan Panhisz, dyrektor Polskich Składów Budowlanych.

— Trudno generalizować i ujednolicać sytuację rynkową, bo każdy z produktów ma inną specyfikę, podaż i ceny. Stal jeszcze przed chwilą drożała, by zaraz stracić na wartości. Znowu materiały izolacyjne czy materiały ścienne osiągnęły cenowe dno i tańsze być już nie mogą. Mogą być za to dużo droższe, bo rosną koszty ich wytwarzania. Ceny w budowlance zależą od kosztów energii. Jeśli zgodnie z przewidywaniami węgiel zdrożeje nawet o 100 proc., to ceny materiałów budowlanych znów wzrosną — tłumaczy.

Panhisz przypomina również, że nieustannie drożeją robocizna i koszty transportu czy magazynowania. Uważa, że taniej już nie będzie.

— Krajowi wytwórcy często sprzedają swoje produkty po kosztach. Do tej pory na rynku królowały tańsze wyroby z importu, ale wystarczy spojrzeć na kursy walut, które wzrosły o 15-20 proc., by zrozumieć, że długo to nie potrwa — mówi Bogdan Panhisz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: IT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu