mBank wchodzi w start-upy

opublikowano: 16-02-2017, 22:00

Fundusz mAkcelerator ma 200 mln zł na rozwijanie technologicznych pomysłów z międzynarodowymi perspektywami.

Podczas niedawnej konferencji Finovate w Londynie prezentowała się Meniga. Fintech z Islandii, wyspy z populacją wielkości Tarnowa, obsługuje 40 mln klientów na całym świecie. Meniga przepadłaby pewnie w lokalnych fiordach, gdyby nie jeden z miejscowych banków, który pozwolił start-upowi przetestować na swoim systemie innowacyjne rozwiązania z zakresu bankowości osobistej. Udany pilot otworzył firmie drzwi na światowe rynki. To jest właśnie model, jaki w Polsce i naszej części Europy chce powtórzyć mBank. Zamierza wyszukiwać ciekawe pomysły nie tylko z dziedziny fintech, ale całej branży nowych technologii, które później można wdrożyć w sektorze bankowym, ubezpieczeniowym czy telekomunikacyjnym. Obszar poszukiwań obejmuje bezpieczeństwo cybernetyczne, telemedycynę, robotykę, bankowość osobistą i każde rozwiązanie generujące wartość dodaną.

W KOMPLECIE: Załoga mAkceleratora składa się na razie z dwóch osób. Jarosław Mastalerz (z lewej) pokieruje funduszem wspólnie z Wojciechem Chmielewskim (w środku). Cezary Stypułkowski, prezes mBanku, jako szef zespołu nadzorującego fundusz będzie oceniał i zatwierdzał projekty.
Grzegorz Kawecki

— Nie interesują nas pomysły spisane na kartce. Szukamy partnerów z działającym modelem biznesowym — wyjaśnia Jarosław Mastalerz, który pokieruje mAkceleratorem, spółką powołaną przez mBank do inwestycji na rynku venture capital.

Jest to menedżer z niebagatelnym doświadczeniem. Kierował ubezpieczeniami w mBanku, jeszcze za Sławomira Lachowskiego, później przejął odpowiedzialność za detal, co tuż po kryzysie stanowiło niemałe wyzwanie, gdyż instytucję ufundowaną na hipotekach walutowych trzeba było zmienić w relacyjny bank detaliczny. Od kilu lat zawiaduje pionem IT banku. Partnerem funduszu został też Wojciech Chmielewski, dotychczasowy szef strategii i relacji inwestorskich.

Polski Skype

Koncepcja działania mAkceleratora opiera się na tym, żeby znajdować perspektywiczne biznesy, testować w lokalnym środowisku, a następnie ruszać z nimi w świat. Jarosław Mastalerz uważa, że nie ma powodów, by w Polsce nie powstawały marki o międzynarodowej sławie, jak w Estonii, ojczyźnie Skype’a czy TransferWise’a. Estoński genius loci to ludzie potrafiący rozpoznać potencjał ciekawego rozwiązania, a następnie znaleźć partnerów za granicą. — U nas, jeśli ktoś ma interesujący pomysł, może kupić bilet do San Francisco albo Berlina i na własną rękę rozwijać biznes. Jeśli wystartuje w kraju, potem może przyjść do nas, a my zaprowadzimy go do partnerów zainteresowanych przedsięwzięciem — mówi Jarosław Mastalerz.

Jak mówi, w ostatnich latach spotkał się z 65 szefami innowacji dużych firm, głównie banków, i wie, jakie jest zapotrzebowanie na rynku. Rolą mAkceleratora jest znalezienie dostawcy rozwiązania łatwego do integracji z każdą instytucją. Jarosław Mastalerz uważa, że moment na wyjście z taką ofertą jest optymalny, gdyż banki zostaną przymuszone przez dyrektywę PSD2, wchodzącą w życie w przyszłym roku, do otwarcia się na zewnętrznych partnerów poprzez udostępnianie API, czyli m.in. rachunków klientów. Dla sektora uchylenie drzwi może być równoznaczne z wpuszczeniem lisa do kurnika, bo zewnętrzna firma może próbować przejąć relację z klientem. Jarosław Mastalerz uważa, że równocześnie jest to szansa, by banki uzyskały dostęp do nowoczesnych rozwiązań, które pozwolą im zatrzymać klientów, bez konieczności inwestowania.

Droga na Nasdaq

mAkcelerator został wyposażony w budżet 50 mln EUR do wydania w ciągu 4 lat. Jarosław Mastalerz wyjaśnia, że poziom zaangażowania w spółki nie jest z góry określony. Wsparcie mAkceleratora również może mieć różne formy: zastrzyku finansowego, umożliwienia testowania pomysłu na systemach banku lub zaufanego klienta albo szukania partnerów. Biznes ma się rozwinąć na tyle, żeby można go było łatwo „skalować” na innych rynkach. Ścieżki wyjścia z inwestycji też mogą być różne, choć szefowi funduszu marzą się same IPO na nowojorskim Nasdaq.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane