Media: brak przywództwa May i niekonsekwencja posłów

  • PAP
opublikowano: 13-03-2019, 13:15

Brytyjskie media w komentarzach redakcyjnych wyraziły w środę frustrację przeciągającym się procesem wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, oskarżając premier Theresę May o brak przywództwa, a parlament - o brak konsekwencji w podejmowaniu decyzji.

Centrowy "The Times" ocenił, że po wtorkowej porażce rządu w Izbie Gmin konieczne jest zakwestionowanie pozycji May i "tego, czy ma coś więcej do zaoferowania" jako szefowa rządu.

"Druga porażka, poniesiona olbrzymią większością głosów, w tej samej sprawie, w ciągu ośmiu tygodni (...) byłaby w normalnych okolicznościach powodem do złożenia rezygnacji. Zaledwie 16 dni przed terminem wyjścia Wielkiej Brytanii z UE strategia Theresy May w sprawie przeprowadzenia uporządkowanego opuszczenia (Wspólnoty) jest absolutnie skompromitowana" - czytamy.

Dziennik ostro skrytykował szefową rządu, oceniając, że "jest źle przygotowana do wyprowadzenia kraju z tego bezprecedensowego kryzysu politycznego i konstytucyjnego". Jej "fundamentalnymi błędami były: strategia oparta na nieprawdziwych przesłankach, niezrozumienie przeciwników w Brukseli i ciągły brak szczerości co do kompromisów i ustępstw, które są nieuniknione, gdy po 46 latach zrywa się współpracę w zakresie polityki gospodarczej i bezpieczeństwa".

"Times" ocenił także, że May "nie była uczciwa wobec własnego rządu", kiedy w grudniu 2017 roku zgodziła się na kontrowersyjny i blokujący negocjacje mechanizm awaryjny dla Irlandii Północnej (backstop). Zdaniem gazety premier "udaje, że istnieje jakieś magiczne rozwiązanie technologiczne, które pozwoliłoby nam cieszyć się swobodnym handlem z UE i jednocześnie prowadzić niezależną politykę handlową".

"Oprócz zaufania premier straciła też władzę. Wczoraj była zmuszona zgodzić się na zwolnienie posłów z dyscypliny partyjnej w głosowaniu nad tym, czy parlament popiera brexit bez umowy. Taka decyzja to otwarte przyznanie, że rząd nie jest w stanie zapewnić żadnego przywództwa w czasie kryzysu" - napisano.

Gazeta przewiduje, że w efekcie pozycja May może być wkrótce zagrożona, bo rządząca "Partia Konserwatywna może dojść do wniosku, że jedynie nowy lider jest w stanie znaleźć drogę do zadowalającego brexitu".

W równie ostrym tonie utrzymany był komentarz redakcji eurosceptycznego, sympatyzującego z torysami dziennika "Daily Telegraph", który ostrzegł, że "jakiekolwiek opóźnienie brexitu byłoby narodowym upokorzeniem", oraz podkreślił, że "Wielka Brytania musi wyjść z UE o czasie, 29 marca".

"Mamy teraz zasadniczo dwie opcje: opuścić (UE) 29 marca, jak to zapisano w prawie (unijnym), z umową czy bez, lub pozostać w UE, tymczasowo lub - jak chcą niektórzy - na stałe. To byłoby jednak nie tylko narodowym upokorzeniem, ale zdradą wyniku referendum. Parlament dał Brytyjczykom możliwość wybrania, czy chcą pozostać w UE, i posłowie nie mogą z czystym sumieniem wycofać się z zobowiązania do realizacji podjętej (przez obywateli - PAP) decyzji" - napisał "Daily Telegraph", zastrzegając, że "konsekwencje byłyby odczuwalne przez lata".

Tabloid "The Sun" krytycznie ocenia zarówno premier May, jak i brytyjski parlament, pisząc, że "posłowie powinni spuścić głowy ze wstydu, bo ten wspaniały kraj jest teraz pogrążony w chaosie, który przeraża zwykłe rodziny i paraliżuje biznes".

"Umowa wynegocjowana przez premier May nie jest świetna, ale doprowadziłaby wreszcie do brexitu, czego zmęczony naród desperacko się domaga. Jednocześnie zamknęłoby to wywołujący paskudne podziały temat nowego referendum i zapobiegło dalszej niepewności" - napisano.

Szczególnie ostro gazeta krytykuje grupę 75 eurosceptycznych posłów Partii Konserwatywnej, którzy zagłosowali wbrew propozycji własnego rządu, czym według "The Sun" dali dowód, że "kompletnie się pogubili".

"Szanujemy ich za bycie wiernym brexitowi, 17,4 mln wyborców i demokracji, ale jak mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, że brexit jest teraz śmiertelnie zagrożony?" - podkreśliła gazeta, ostrzegając przed działaniami proeuropejskich polityków, którzy liczą na powstrzymanie wyjścia kraju z UE.

Podobnie krytyczny był "Daily Mail", który Izbę Gmin nazwał "Izbą Głupców". "Obiecywali, że zrealizują brexit, za którym zagłosowali Brytyjczycy, i mieli to w zasięgu ręki. Ubiegłej nocy pogardliwi posłowie wybrali zamiast tego pogrążenie rozpaczającego narodu w chaosie" - napisano.

Izba Gmin odrzuciła we wtorek wieczorem rządowy projekt umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Przeciwko jej przyjęciu zagłosowało 391 posłów, a za - 242 deputowanych. May potwierdziła, że w środę posłowie zagłosują nad opcją brexitu bez umowy, a w czwartek - za ewentualnym opóźnieniem brexitu.

Skala wtorkowej porażki jest mniejsza od tej w styczniu, kiedy przeciw rządowej propozycji głosowało 432 posłów przy zaledwie 202 głosach poparcia. Była to najwyższa porażka poniesiona przez urzędującego premiera w historii brytyjskiego parlamentaryzmu.

Jeśli parlament nie poprze proponowanego przez rząd porozumienia lub opóźnienia brexitu, Wielka Brytania automatycznie opuści Wspólnotę bez umowy o północy z 29 na 30 marca.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

, Brexit