Megaciężarówki na wybojach

Transportowa komisja przy Parlamencie Europejskim odrzuciła pomysł dopuszczenia pojazdów o 20 ton cięższych niż obecnie.

Nie ma niespodzianki. Europosłowie postawili na ekologię i bezpieczeństwo. Wczoraj Komisja Transportu i Turystyki Parlamentu Europejskiego poparła projekt zmiany przepisów, dzięki któremu wydłużony zostanie przód ciężarówek. Nowe pojazdy z opływowymi „nosami” będą jeździć po europejskich drogach od 2022 r.

— Dziś jest dobry dzień dla pieszych, rowerzystów, kierowcówi środowiska. Dzięki temu głosowaniu zbliża się koniec kabin płaskich jak cegły. To kluczowa decyzja, dzięki której zmniejszy się liczba zabitych na drogach, a emisje zanieczyszczeń z ciężarówek zaczną spadać po 20 latach stagnacji — uważa Wojciech Makowski z kampanii „Tiry na tory”.

— Zmiana z pewnością poprawi bezpieczeństwo, zarówno kierowców ciężarówek, jak i innych uczestników ruchu, należy więc ocenić ją pozytywnie. Nie sądzę natomiast, by miała istotne znaczenie w ograniczeniu zużycia paliwa oraz emisyjności, która w ostatnich latach znacząco spadła — twierdzi Maciej Bachman, prezes Pekaesu. Wczoraj europosłowie nie zgodzili się natomiast na proponowane przez Brukselę zwiększenie rozmiarów i ciężaru pojazdów.

Obecnie mają maksymalnie 18,5 m i ważą 40 ton, a po zmianie prawa byłyby o 20 ton cięższe, ich długość natomiast sięgałaby 25 m. Niedawno na łamach „PB” przeciwko wprowadzeniu megaciężarówek protestował europoseł Bogusław Liberadzki, podkreślając, że ich dopuszczenie niekorzystnie wpłynie na nasze drogi oraz zagrozi rozwojowi kolei. Podobne stanowisko wyrazili wczoraj inni parlamentarzyści i zobowiązali Komisję Europejską, by za dwa lata przedstawiła analizy dotyczące dopuszczenia megaciężarówek w ruchu transgranicznym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane