Kontrakty w energetyce, o które Polimex się stara, są warte aż 23,6 mld zł
Spółka w marcu opuści WIG20. Czy wróci do indeksu dzięki nowym umowom energetycznym i transportowym?
Najtańszą ofertę na budowę bloku energetycznego o mocy 480 MW w Elektrociepłowni Siekierki złożył Polimex-Mostostal. Jej wartość i tak przekracza o ponad 20 proc. przygotowany kosztorys, który mówił o około 600 mln EUR. To może dać właścicielowi, szwedzkiemu Vattenfallowi, który wycofuje się z Polski, pretekst do zarzucenia inwestycji. Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu, jest dobrej myśli.
— Jesteśmy gotowi do rozpoczęcia prac niemal od zaraz. Taka inwestycja dla ewentualnego kupującego Elektrociepłownię Siekierki to wartość dodana. Wybór wykonawcy jest prawie skończony, projekt ma gwarancje kredytowe, a polski rynek potrzebuje dodatkowej energii — mówi prezes Jaskóła.
Wielka stawka
Na rozstrzygnięcie czekają też inne wielkie przetargi w energetyce. To budowa dwóch bloków energetycznych dla Polskiej Grupy Energetycznej w Opolu, gdzie o kontrakt walczą trzy konsorcja. Pięć ubiega się o budowę dwóch bloków gazowych Elektrowni Stalowa Wola. Kolejne przetargi dotyczą Elektrowni Kozienice. Pięciu oferentów właśnie złożyło oferty firmie PKN Orlen na budowę bloku gazowego w Stalowej Woli. Wartość tych przetargów, z uwzględnieniem warszawskiego zamówienia Vattenfalla, przekracza 23,6 mld zł. O wszystkie walczy Polimex-Mostostal.
— Konkurencja jest spora, ale my jesteśmy do realizacji tak dużych przetargów najlepiej przygotowani. Mamy doświadczenie, potencjał ludzki i finansowy oraz umowy z dostawcami podstawowych urządzeń — mówi Konrad Jaskóła.
Nawet jeśli realizacja niektórych zamówień rozpocznie się w tym roku, to ich ewentualny wpływ na wyniki Polimeksu w 2011 r. będzie marginalny. Spółka zauważy go dopiero w 2012 i 2013 r.
Struktura jak rynek
Grupa Polimeksu przeprowadziła w ubiegłym roku inkorporację siedmiu spółek. To pozwoli optymalizować wykorzystanie sprzętu i pracowników. Na ukończeniu jest też system centralizacji służb wsparcia i zakupów.
— Mamy strukturę organizacyjną niezbędną do realizacji dużych kontraktów. Restrukturyzacja za dwa lata powinna nam przynosić około 50 mln zł oszczędności rocznie. Od początku 2011 r. konsolidujemy 100 proc. wyników inkorporowanych spółek, co również pozytywnie uwidoczni się w wyniku Polimeksu-Mostostalu. Wcześniej często wspieraliśmy spółki z grupy, nad którymi nie mieliśmy pełnej kontroli — mówi Konrad Jaskóła.
Prezes dodaje, że dość autonomiczna pozycja zakładów to wymóg obecnego rynku, na którym realizowane są na razie małe i średnie kontrakty.
— Kiedy zacznie się realizacja tych wielkich, będziemy kontynuować proces zwiększania siły uderzeniowej — dodaje.
Portfel zamówień spółki ma dziś wartość ponad 10 mld zł (z konsorcjantami). Na sam Polimex przypada 7,5 mld zł, z czego 3,8 mld zł do realizacji na ten rok.
— Ale to jeszcze nie koniec. Średnia skuteczność naszych działań ofertowych wynosi 10-15 proc. Realizujemy rocznie około 5 mld zł sprzedaży, więc musimy złożyć co roku oferty na kwotę blisko dziesięć razy większą. Każdego miesiąca uczestniczymy w przetargach i składamy oferty o wartości kilku miliardów złotych — mówi Konrad Jaskóła.
Szukanie za granicą
Najwięcej zamówień nadal pochodzi z branży drogowej —nawet do 30 proc. Kolejne pozycje to energetyka (15 proc.), budownictwo kolejowe (15 proc.) i ogólne (20 proc.).
— Jeszcze niedawno byłem pewien, że kontrakty energetyczne wyprzedzą drogowe już teraz. Ale te największe przetargi nie zostały rozstrzygnięte, natomiast doszły nam dwie duże inwestycje drogowe: fragment autostrad A1 Stryków — Tuszyn oraz A4 Rzeszów — Jarosław, które łącznie są warte 3,3 mld zł — wyjaśnia prezes Jaskóła.
Firma bada też rynki zagraniczne. Realizuje już kontrakty energetyczne w Niemczech. Teraz kusi ją program rozbudowy i modernizacji kolei w Norwegii wart nawet 1 mld EUR. Polimex złożył już pierwsze oferty. Na Białorusi zdobył trzy kontrakty w segmencie energetycznym i kubaturowym. Z nadzieją spogląda na Ukrainę i wraca do badania możliwości zarabiania w Arabii Saudyjskiej oraz Libii.
Okiem analityka
Adrian Kyrcz, analityk IDMSA
Przesadzony optymizm
Kurs Polimeksu zależy głównie od wyników czwartego kwartału oraz osiąganych przez spółkę w tym roku. Wyniki poprzednich kwartałów były rozczarowujące. Jeśli dodać do tego negatywne nastawienie inwestorów do branży budowlanej, to do obietnic prezesa podchodzę chłodno. Spółka wkrótce opuści też indeks WIG20, co zawęzi nieco liczbę jej potencjalnych inwestorów. Na jej korzyść działa przygotowanie do wielkich kontraktów energetycznych — to jedyny segment branży budowlanej z rosnącą liczbą potencjalnych kontraktów. Założenie, że Polimex będzie w stanie oszczędzać 50 mln zł z powodu przeorganizowania wewnętrznej struktury, jest bardzo ambitne. Szacuję koszty ogólnego zarządu oraz sprzedaży w zeszłym roku na około 240 mln zł. Wątpię, czy obcięcie ich o prawie 20 proc. jest możliwe.